środa, 12 listopada 2014

ABBEY ROAD

Kliknij tutaj :-)
Witam Was, już czas... Już czas rozwiązać zagadkę czterech wiolinowych kluczy przechodzących przez pasy. Brawo Nati!!!

Abbey Road - stitchingcards.com
Autor wzoru zainspirował się okładką albumu Abbey Road The Beatles.

Źródło - www.thebeatles.com
Jednak odsłuchałam jeszcze raz dwie ostatnie godziny Klaudiusza i Messaliny Roberta Gravesa i teraz już z czystym sumieniem czytam Kochałam Tyberiusza Elisabeth Dored, którą poleciła mi Magda vel Al lienor.


Czytam i gubię się w powtarzających się imionach bohaterów i już nie wiem, kto jest kim, ale intrygi starożytnych nadal trzymają mnie w napięciu, więc czytam dalej, a za brak koncentracji obwiniam Pana Hashimoto, dzięki któremu potrafię zasnąć nawet nad najciekawszą książką.

A tutaj przygotowanie do pierwszego podejścia do filcowania na mokro - ciekawe, co mi z tego wyjdzie?

Galapagos

Galapagos z odrobiną czerwieni
 Do poczytania za tydzień  :-)

20 komentarzy:

  1. Ja również często się gubię, czytając książki z mnóstwem postaci. Przy sagach rodzinnych zdarzało mi się rysować drzewa genealogiczne bohaterów, żeby mieć ściągę ;)
    Piękną masz wełnę do filcowania - też jestem ciekawa, co Ci z tego wyjdzie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :-)

      Drzewa genealogiczne mam w elektronicznej wersji tej książki, więc czasami je podglądam. Problemu by nie było, gdyby autorka trzymała się jednego imienia danej postaci i nie nazywała jej w jednym miejscu pierwszym imieniem, a w innym drugim bądź trzecim z kolei.

      Usuń
  2. o tak ja tez mam kłopoty z tymi starozytnymi imionami.
    Filcowanie na mokro jest fajne \uda się wszystko pięknie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, można się pogubić, zwłaszcza jeśli niezbyt pilnie przygotowywało się do lekcji historii.

      Aniu, czy Ty masz blog? Chętnie bym zajrzała.

      Usuń
  3. Ladne kolorki, tez jestem ciekawa co wyjdzie :-)
    pozdrawiam -
    - Ola

    OdpowiedzUsuń
  4. Ach to kazdy z tych kluczy wiolinowych to jeden z Beatlesow? Fajne ha ha ha Nigdy bym na to nie wpadla. Pozdrawiam sedecznie Beata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie tak, Beato - klucze symbolizują członków zespołu. Nawet ich kolory odpowiadają kolorom ich garniturów - oprócz czwartego, bo białego nie byłoby widać na jasnym tle, więc jest żółty.

      Usuń
  5. Świetny pomysł i wykonanie tych nutek.

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam podobny problem teraz z imionami w swojej książce. Dobrze, że jest długa, to tak za połowę zaczęłam odróżniać w końcu kto jest kto ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też już zaczynam się orientować, kto jest kim, ale początek był trudny.

      Usuń
  7. Piekne klucze:) i niesamowicie to pomysłowe:0

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo fajne kolorki. Ciekawe co z nich wyczarujesz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pożyjemy, zobaczymy - zapraszam za tydzień :-)

      Usuń
  9. Karteczka z świetnym pomysłem :) Jak zwykle perfekcyjna.
    Kolorki do filcowania dobrałaś cudne.
    A wiesz, nie pomyślałam, że Dored tak traktuje imiona... Nigdy nie zwróciłam na to uwagi. Może dlatego, że wszystkie imiona i przydomki rzymskie jakoś pamiętałam po Graves`ie. Za to podobny problem mam z książkami, gdzie są anglosaskie nazwiska.
    Jeśli zaś o poplątanie bohaterów i ich imion niezrównane jest "Sto lat samotności" - bez kartki bym nie przebrnęła - trzy imiona męskie, dwa żeńskie (jeśli dobrze pamiętam) i 7 pokoleń.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niby czytam Dored od razu po Graves'ie, ale był taki moment, że się nieźle zakręciłam. Ot, wychodzą szkolne braki - trzeba było lepiej przykładać się do lekcji historii i łaciny.

      Usuń

Dziękuję :-)