środa, 5 listopada 2014

FILCOWANA APLIKACJA

Kliknij tutaj :-)
Hura, udało mi się! Udało mi się dokończyć słuchanie Klaudiusza i Messaliny Roberta Gravesa. Co prawda zastanawiam się, czy nie odsłuchać dwóch ostatnich godzin raz jeszcze, bo słuchałam ich w pociągu podczas zupełnie nieplanowanej podróży pierwszolistopadowej i nie ukrywam, że momentami traciłam wątek.

Krótko mówiąc, a raczej pisząc, książka podobała mi się. Podczas słuchania pierwszej części (Ja, Klaudiusz) miałam wrażenie, że lektor czyta, bo musi, a jego głos wydawał mi się niesamowicie monotonny. Drugą część (Klaudiusz i Messalina) czytał lepiej, albo ja już się do jego sposobu czytania przyzwyczaiłam. W pierwszej części w napięciu trzymały mnie nieustające intrygi Liwii Druzylli - babki Klaudiusza, druga wydawała mi się nieco nudnawa, ale w pewnym momencie przyłapałam się na tym, że z zainteresowaniem słucham o rzymskich podbojach. Zaciekawiły mnie też fragmenty dotyczące Druidów, Jeszui, czyli Jezusa oraz Heroda Agryppy. No i oczywiście żal było mi naiwnego, ślepo zakochanego w Messalinie, Klaudiusza.

Pozostając w starożytnym Rzymie sięgnęłam po polecaną przez Magdę vel Al lienor ksiażkę Kochałam Tyberiusza Elisabeth Dored - tym razem w wersji tradycyjnej.





Robótkowo skończyłam filcować aplikację


Wygląda jak ser żółty i taka już zostanie, bo w pewnym momencie straciłam do niej cierpliwość, nie mówiąc już o tym, że znowu połamałam wszystkie igły, a że filcowanie na sucho nie skradło mego serca, to nowych na razie nie będę kupować i spróbuję filcowania na mokro.

A tutaj kolejna matematyczna wyszywanka - ciekawa jestem, czy patrząc na poniższe zdjęcie, macie jakieś skojarzenia co do wzoru.


Do poczytania za tydzień :-)

20 komentarzy:

  1. Ja aplikacji robić nie umiem więc podziwiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawdę mówiąc, ja też nie umiem, bo robienie aplikacji to jak rysowanie czy malowanie, a to mi zupełnie nie wychodzi.

      Usuń
  2. Oj tam, zaraz ser żółty - trzeba mówić, że taki był zamysł artystyczny, a dziurki to integralny element koncepcji ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No oczywiście, że tak miało być :-)

      Przy okazji - witam koleżankę po fachu :-)

      Usuń
  3. Te "dróżki"pod kluczami wiolinowymi przypominają mi trochę grę guitar hero oraz 2 skojarzenie jakby klucze stały na pięciolinii (choć jest ich więcej) bardzo fajnie wygląda, kwiat też super :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Natalio :-)

      Klucze rzeczywiście stoją, a raczej przechodzą, ale nie przez pięciolinię.

      Usuń
  4. Bardzo mi się podoba ta aplikacja, takie przyjemne kolorki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :-)

      Żółty, pomarańczowy i czerwony to moje ulubione kolory, podobnie jak zieleń łodyżki i liścia. Czarny niekoniecznie.

      Usuń
  5. Chcę filcować na sucho na torebce i boję się, twój kwiatek jest śliczny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Barbaro :-)

      Spróbuj tego filcowania, nie ma się czego bać.

      Usuń
  6. Przechodzą więc to pasy na drodze;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Aplikacja wyszła prześlicznie. Dla mnie to czarna magia tym bardziej podziwiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Patrzyłam i patrzyłam na tego tulipana i nie bardzo wiedziałam o co chodzi z tym serem... że może kolor? Dopiero jak ktoś napisał o dziurkach to zwróciłam uwagę, że może coś faktycznie jest nie tak... ;p Więc chyba aż tak źle nie jest ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :-)

      Aplikacja powinna być gładka, bez tych dziurek. Żeby pozbyć się ich, trzeba filcować cienkimi igłami, a mi się wszystkie połamały, więc robiłam grubymi i średnimi, które też zresztą połamałam.

      Usuń
  9. Super ta filcowa aplikacja. Klucz wiolionowy, ale czemu kilka na raz? Nie wiem Pozdrawiam serdecznie Beata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Beato :-)

      Klucze wiolinowe są cztery, bo... Odpowiedź w środę - zapraszam :-)

      Usuń

Dziękuję :-)