środa, 26 listopada 2014

TO JUŻ JEST KONIEC...

Kliknij tutaj :-)
To już jest koniec... Koniec książki Kochałam Tyberiusza Elisabeth Dored. A szkoda, bo poczytałabym jeszcze. Oczywiście znów się spłakałam jak głupia - przy dwóch ostatnich rozdziałach. Wzruszyła mnie Skrybonia opiekująca się chorą Julią, a skojarzenie z sytuacją z początku tego roku, kiedy to moja mama przez trzy tygodnie siedziała od rana do wieczora przy moim szpitalnym łóżku, podczas gdy ja nabierałam sił po poważnej operacji, a potem na kilka miesięcy zabrała mnie do siebie, nasunęło się samo. Ach te mamy nasze...


Skoro już o matkach mowa, to bardzo podobał mi się fragment, w którym Julia w rozmowie z Antoniuszem krytykowała sposób, w jaki Antonia Młodsza traktowała swojego, różniącego się troszkę od innych dzieci, syna Klaudiusza (w tym momencie nie miałam żadnych wątpliwości, o którego Klaudiusza chodzi). Podobało mi się również to, że sama Julia odnosiła się do chłopca ze spokojem i dobrocią (kogoś mi w tym przypomina).

Książka przeczytana, trzeba brać się za następną. Prawdę mówiąc, mam ochotę spędzić jeszcze trochę czasu wśród starożytnych i sięgnąć raz jeszcze po czytanego wcześniej Gravesa, ale zamiast tego obejrzę dwa seriale - najpierw Cesarstwo, później Ja, Klaudiusz, a potem wrócę do czytania i przeczytam na przykład Wnuczkę do orzechów Małgorzaty Musierowicz, w której też mogą znaleźć się nawiązania do starożytności.

O czytaniu już napisałam, to teraz dzierganie, czyli filcowania na mokro ciąg dalszy. Tym razem już się tak nie zmęczyłam i z pięknego melanżu (niestety, nie znalazłam większej fotki)

kliknij -> krainafilcu.pl

zrobiłam kwiatka




A tutaj kolejny melanż na tapecie, to znaczy - na folii 


Do poczytania za tydzień :-)

12 komentarzy:

  1. Ciekawy kwiatek. To drugie też będzie kwiatkiem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :-)

      To drugie kwiatkiem nie będzie.

      Usuń
  2. Tak pięknie opisałaś książkę, że chętnie po nią sięgnę.
    Jak ja ci zazdroszczę umiejętności pracy z filcem! Bardzo!Kwiat wyszedł piękny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, to tylko mały fragmencik, ale po książkę sięgnij, bo warto. Pozdrawiam i dziękuję za komentarz :-)

      Usuń
  3. W gimnazjum miałam taką fazę na książki o starożytności, po przeczytaniu Quo vadis, wszystko, co było w szkolnej bibliotece pochłonęłam. Może się zawezmę i również Kochałam Tyberiusza przeczytam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale Ty małolata jesteś, skoro do gimnazjum chodziłaś :-)

      Przeczytaj, przeczytaj, warto. "Quo vadis?" nie było moją lekturą szkolną, a przeczytałam je jednym tchem, gdy dowiedziałam się, kto będzie występował w filmie Kawalerowicza. A potem w kinie siedziałam niezadowolona, bo w filmie dużo braków w porównaniu z książką było.

      Usuń
  4. Piękny kwiatek, kiedyś też troszkę filcowałam na mokro, ale zaprzestałam. Zostały mi z tej epoki dwie broszki ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Barbaro :-)

      Mi troszkę więcej rzeczy zostanie z nauki filowania.

      Usuń
  5. Świetny kwiat Ci wyszedł - taki mięsisty, i te łatki ma takie równe.
    Książkę mam swoją, czasami do niej wracam.
    Najlepszy bohater męski - Marek.
    I zupełnie nie rozumiałam tej obrączki z włosów, zwłaszcza jak poczytałam trochę o Tyberiuszu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Magdo :-)

      Książkę już oddałam, a szkoda, bo był w niej słowniczek, który przydałby mi się przy oglądaniu "Imperium".

      Co do obrączki z włosów, to może wcale o Tyberiusza nie chodziło, tylko o sprzeciw ojcu.

      Usuń

Dziękuję :-)