środa, 7 stycznia 2015

W NOWYM ROKU WITAM...

Kliknij tutaj :-)
W nowym roku witam i co słychać, pytam :-)

Skończył się rok, skończył się grudzień, skończyły się warsztaty z podstaw filcowania. Co prawda powstała grupa kontynuacyjna, ale mnie już w niej nie ma. Dlaczego? Ano choćby dlatego, że filcowanie nie wciągnęło mnie aż tak, żeby zajmować się nim poza warsztatami, a druga rzecz - teraz będą robione na mokro większe rzeczy - czapki, szale, torebki itp., a mnie przecież ufilcowanie próbki wielkości szkolnego zeszytu z nóg zwaliło (pisałam o tym tutaj), więc odpuszczam. Poniżej sesja zdjęciowa kwiatka zrobionego na zakończenie kursu podstawowego. Kwiatek powstał z połączenia filcowania na sucho z filcowaniem na mokro. Najpierw na sucho uformowałam poszczególne elementy kwiatka, dopracowałam je na mokro i po wysuszeniu połączyłam na sucho.


Czytać nie czytam, bo nadal w gościnie jestem, dlatego smutna historia kochanków z Werony wciąż czeka na dokończenie.



Do poczytania za tydzień - będzie coś o kupie ;-)

32 komentarze:

  1. Fajne takie warsztaty, tez bym chciala na takie trafic. Pozdrawiam serdecznie i wszystkiego naj w nowym roku. Beata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Beato :-)

      Rozejrzyj się u siebie, może też jakieś warsztaty znajdziesz.

      Usuń
  2. Serdecznie pozdrawiam w Nowym Roku.
    Fajne warsztaty i piękna różyczka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Milko, pozdrawiam również.

      Usuń
  3. Filcowania to ja jeszcze nie próbowałam i nie wiem czy to technika dla mnie, na razie z dala, ale kto wie, może się kiedyś skuszę? Wszystkiego dobrego w Nowym Roku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :-)

      Filcowania spróbować warto, inaczej nie przekonasz się, czy to technika dla Ciebie.

      Usuń
  4. super kwiatek. Z filcowaniem u mnie nie za bardzo bo mam uczulenie na wełnę wiec boję się żeby mnie nie wysypało za bardzo po takiej robótce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wysypało, jak wysypało - znajoma po kilku nocach w pościeli z owczej wełny zapaści dostała, bo nie wiedziała, że jest uczulona. Też jestem alergiczką i zastanawiałam się, czy filcowanie mnie nie uczuli, ale było OK.

      Usuń
  5. Kwiatek śliczny, chociaż z tego co piszesz wynika, że to pracochłonna bestia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Troszkę pracy trzeba było włożyć, ale za to jaki efekt :-)

      Usuń
  6. Filcowanie jakoś mnie nie pociąga, ale róża wygląda rewelacyjnie. Dla takich drobiazgów na pewno warto było wziąć udział w tych warsztatach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, choć mnie to nie wciągnęło, to warto było na warsztaty chodzić, choćby dla atmosfery, jaka tam panuje.

      Usuń
  7. Mnie filcowanie też nie zachwyciło - spróbowałam swego czasu zarówno na sucho jak i na mokro, ale po pojedynczych projektach nie kontynuowałam tych przygód, więc doskonale Cię rozumiem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może gdybym nie była takim niecierpliwym leniem, który lubi szybko widzieć efekty swojej pracy, byłoby inaczej.

      Usuń
  8. Oj filcowanie na mokro wymaga wieeele sil ;) Na sucho nie wiem, wydaje sie wygodniejsze.... Roza jest peikna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :-)

      Filcowanie na sucho było dla mnie lżejsze niż filcowanie na mokro, ale na mokro więcej użytkowych rzeczy można zrobić.

      Usuń
  9. Oj, tym razem zaciekawiłam się tym, co będzie za tydzień :) Nie umiem filcować, ale bardzo podobają mi się prace wykonane w tej technice - śliczne!

    OdpowiedzUsuń
  10. Już się boję tego co będzie za tydzień:)) Śliczny kwiatek:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :-)

      Spokojnie Wiolu, nie ma się czego bać.

      Usuń
  11. Ja chciałabym nauczyć się różnych technik poza szydełkiem i drutami ale wiem, że nie każda przypadłaby mi do gustu na dłużej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i właśnie dlatego warto rozejrzeć się za warsztatami, bo dają możliwość znalezienia swojego robótkowego konika.

      Usuń
  12. Ciekawie zapowiada się przyszły tydzień u Ciebie^^ A filcowanie może Ciebie nie zachwyciło, ale kwiatek wyszedł piękny ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :-)

      Przyznam nieskromnie, że ten kwiatek uważam za najbardziej udaną z moich filcowych prac.

      Usuń
  13. Nie próbowałam filcowania, chyba, ze liczy sie sfilcowany sweter w pralce ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że i tak można? Na jakimś blogu widziałam coś takiego - torebka zrobiona na drutach bądź szydełku wylądowała w pralce właśnie po to, żeby się sfilcowała i dopiero wtedy była gotowa do użycia.

      Usuń
  14. Ha ha już nie mogę się doczekać przyszłego tygodnia :D Potrafisz zaciekawić. Super kwiatek :))

    OdpowiedzUsuń
  15. Kwiatek wyszedł super.
    A w nowych technikach najważniejsze jest, żeby sprawiały frajdę. Bo oprócz efektów powinna człowiekowi towarzyszyć radość podczas tworzenia.

    OdpowiedzUsuń
  16. Ładny ten kwiatek :) Kiedyś mnie kusiło filcowanie na mokro, ale nie wiem czy będzie mi się chciało próbować, bo mały dziergany kapelusik, który próbowałam sfilcować nieźle dał mi w kość i w rezultacie do dziś czeka na wykończenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :-)

      Mnie też filcowanie kusiło i dlatego zapisałam się na warsztaty - spróbowałam, kilka drobiazgów na sucho i mokro zrobiłam i wiem, że to jednak nie dla mnie. Pozdrawiam serdecznie :-)

      Usuń

Dziękuję :-)