środa, 18 lutego 2015

DECU-REAKTYWACJA

Inne miejsce, inna grupa, ta sama prowadząca, znajome z filcowania i dwie z decu-grupy, która się rozpadła. Efekt poniżej.



Dla pamięci - nigdy nie kładź serwetki na mokrą farbę, bo przesiąknie przez papier. 

I jeszcze dwa maleństwa wykonane w domu, w krótkim okresie bezwarsztatowym.


Książkowo jak na zdjęciu poniżej.


Po lewej i prawej przeczytane, czyli Wnuczka do orzechów Małgorzaty Musierowicz i Tortilla Flat Johna Steinbecka, pośrodku Zalotnica niebieska Magdaleny Samozwaniec, za którą biorę się kolejny raz i może wreszcie doczytam ją do końca, bo przy poprzednich podejściach z jakichś dziwnych powodów nie udało się. 

Wnuczkę...* czytało mi się dobrze. Jak na niepoprawną romantyczkę przystało, zachwyciłam się tym fragmentem:

"Nagle - żadnego zmieszania. Radość. Bezpieczeństwo. Wzruszenie. Jakby wróciła, zmarznięta, z dalekiej, samotnej podróży, i otworzyła drzwi do pokoju, w którym było ciepło, jasno i radośnie. Jakby ktoś na nią długo, długo czekał, od dawna, i jakby się ucieszył z jej przybycia. Jakby się palił cichy ogień na kominku. Jakby mruczał kot. Jakby za oknem padał śnieg, a na stole parowała herbata. Jakby tykał zegar, jakby mijały chwile, tygodnie, lata, życie. Jakby wszystko przemijało, tylko nie to bezpieczeństwo. (...) Czuła się jakby ktoś ją objął." (str. 87)

Znalazłam też zdanie pasujące do Oskara i pani Róży - "człowiek myślący powinien wiedzieć, że jest zaledwie przelotnym gościem na tej ziemi, zaś to, co posiada, w gruncie rzeczy tylko pożyczył sobie na krótkie użytkowanie." (str.230) i cytat z Małego Księcia - "Słowa są źródłem nieporozumień." (str. 234). 

O ile Grona gniewu lata temu czytałam z zapartym tchem, to Tortilla Flat** nie zrobiła na mnie jakiegoś specjalnego wrażenia, choć czytało się dobrze. Ot, wzbudzająca od czasu do czasu uśmiech na twarzy historia Danny'ego i jego pięciu przyjaciół, którym życie upływało na kombinowaniu jak to zrobić, żeby nic nie robić, a zdobyć galon wina. I ta moralność Pilona - największego z kombinatorów, który zawsze potrafił znaleźć takie wyjście z sytuacji, żeby ten galon wina jednak się pojawił. 

Nad jednym zdaniem zatrzymałam się:

"Tak musiało być, mądrzy przyjaciele Danny'ego! Węzeł, który was łączył, nagle pękł. Magnes, który was przyciągał, stracił swoją moc." (s. 158). 

Na myśl przyszedł mi magnes, który przyciąga mnie i kilkoro bliskich mi osób. Co będzie, gdy ten łączący nas węzeł nagle pęknie? Czy tak jak przyjaciele Danny'ego obrócimy się i odejdziemy powoli, a każde z nas będzie szło oddzielnie? Oby nie.

Do poczytania za tydzień :-)
_______________________
* Musierowicz, Małgorzata: Wnuczka do orzechów.  Łódź, Akapit Press, 2014.
** Steinbeck, John: Tortilla Flat. Kraków: Mediasat Poland, [2004].

32 komentarze:

  1. Świetne te pisanki i świeczniki ;)
    Bardzo ładne cytaty wybrałaś :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Byłam na szkoleniu z dekupażu, ale nie czuję tego... Szkoda, bo strasznie mi się podobają przedmioty, ozdobione w ten sposób :) Piękne rzeczy stworzyłaś!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Asiu :-)

      W dekupażu podoba mi się malowanie, klejenie, kładzenie preparatu do spękań, lakierowanie, ale jak mam kompozycję pracy wymyślić, to jestem chora, bo tego nie potrafię.

      Usuń
  3. Pięknie zrobione zawieszki.

    "Grona gniewu" czekają na swój czas i kiedyś to nastąpi, na pewno, bo jest na liście priorytetów.
    te magnesy między przyjaciółmi czasem przestają działać, ale wychodzę z założenia, że tak ma być. każdy ma swój czas.

    Anka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Aniu :-)

      To prawda, każdy ma swój czas.

      Usuń
  4. Śliczne prace Ci wychodzą :)
    Śliczne cytaty wybrałaś :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Śliczne prace! Uwielbiam motywy z haftu kaszubskiego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Magdo :-)

      Mojej Mamie też się ten kaszubski wzór spodobał, stwierdziła, że pasowałby do jej wazoników w tym stylu, więc jak tylko taką serwetkę dostanę, to coś jeszcze zrobię.

      Usuń
  6. Jaja są przepiekne!
    Dwie z prezentowanych przez Ciebie książek czytałam. "Zalotnice niebieską" bardzo dawno , ale z ogromna przyjenościa. mam też własny egzemplarz. "Wnuczke do orzechów" dostałam pod choinke na życzenie własne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Aniu :-)

      "Zalotnicę..." też zaczęłam czytać dawno temu i... nie skończyłam.

      Usuń
  7. Piękne decu :) moja jedna próba skończyła się nijako i na razie nie mam czasu na inne :)
    Lubię Samozwaniec:) no i Muiserowicz oczywiście,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :-)

      Myślę, że Twoja decu-próba wcale nie była taka nijaka, jak Ci się wydaje.

      Usuń
  8. To ludowe jajo jest piękne.

    OdpowiedzUsuń
  9. pisanki super. ja własnie zamówiłam do swojej biblioteki szkolnej wnuczke i oczywiście pani bibliotekarka przeczyta pierwsza.;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Janielko :-)

      Ja do swojej biblioteki uczelnianej Musierowiczowej nie zamówię - nie ten profil zbiorów, no chyba, że jakąś wersję anglo lub niemieckojezyczną, gdyby taka potrzeba była.

      Usuń
  10. Uwielbiam Musierowicz od wczesnego nastoletniego życia, :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tak jak ja - kiedyś czytałam ją na wyrywki, co mi wpadło w ręce, ale jakieś dwa-trzy lata temu przeczytałam jedną książkę po drugiej w kolejności chronologicznej.

      Usuń
  11. Piękne pisanki - podoba mi się w szczególności ta folkowa. Bardzo lubię takie motywy :)
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Alicjo :-)

      Jesteś kolejną osobą, której wzór kaszubski się podoba.

      Usuń
  12. Super te cudenka decoupagowe, najwazniejsze ze jest nowa grupa. Kiedys bardzo lubilam Musierowicz, musze do niej wrocic. Zawsze chcialam przeczytac cos dodatkowego Steinbecka (ja zachwycalam sie jego Na wschod od Edenu - to chyba moja ulubiona ksiazka, ale poza nia nic wiecej nie czytalam tego autora). Pozdrawiam serdecznie Beata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Beato :-)

      Ze Steinbecka na mojej liście lektur obowiązkowych na pewno są "Myszy i ludzie".

      Pozdrawiam :-)

      Usuń
  13. Dużo tego :)
    Jajko kaszubskie jest najpiękniejsze. Reszcie też nic nie brakuje, ale ja tak ostatnio ku niebieskiemu się skłaniam.
    Uwielbiam wczesną Musierowicz. Pewnie nostalgia za latami dzieciństwa i młodości. Ostatnie książki jakoś tak mniej mnie pociągają, może po prostu wyrosłam. ( A już o nowym, sielskim życiu Laury czytać się nie dało). Z nowych bohaterów uwielbiam Józinka i cieszę się, że dała mu taką fajną dziewczynę - choć to taki niesamowity ideał.
    Rozumiem, że Musierowicz pisze "ku pokrzepieniu", ale brakuje mi tej zadziorności w charakterach postaci, tego zindywidualizowania każdej osoby, tego, że wcześniej takich idealnych nie było. Wiem, marudzę.
    "Zalotnicę niebieską" czytałam jako uzupełnienie po "Marii i Magdalenie". Tego Steinbecka nie czytałam, trzeba zajrzeć. A "Myszy i ludzie"... uch. I koniecznie ekranizacja z Malkovich`em.
    Pzodrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak mi się jakoś tym razem nazbierało :-)

      I ja od ostatniego lata ku niebieskiemu się skłaniam, zwłaszcza w połączeniu z bielą, a kaszubska strona jajka to... brak pomysłu - nie chciałam, żeby obie strony były takie same i wybór padł na tę właśnie serwetkę, żeby było miejsce na ćwiczenie spękań.

      Doszłam ostatnio do wniosku, że i mnie podobają się bardziej pierwsze części Jeżycjady. Być może dlatego, że całość zaczyna się tuż przed moim urodzeniem, a ja lubię czytać o czasach mojego dzieciństwa widzianych oczami innych, a te ostatnie części rozgrywają się w realiach, w których mój udział jest już świadomy i może przez to są trochę mniej interesujące. No i postaci - tak, zdecydowanie, rodzice obecnych bohaterów byli ciekawsi.

      "Marii i Magdaleny" chyba nie czytałam, chociaż dawno temu coś oprócz "Zalotnicy..." chyba wpadło mi w ręce - może to właśnie?

      Ekranizacja Steinbecka? Czemu nie, zwłaszcza że jakiś czas temu postanowiłam po przeczytaniu książek oglądać filmy zrealizowane na ich podstawie, co jak na razie udało mi się zrobić jedynie w przypadku Klaudiusza i "Oskara i pani Róży".

      Usuń
  14. Bardzo mi sie podobają twoje twory dekupażowe. A jeśli chodzi o przyjaźnie, to niestety człowiek idzie w inną stronę i najczęściej w trakcie tego odchodzenia nawet tego nie zauważa. Dopiero po jakimś czasie zaczyna się orientować, że tej czy tamtej osoby już dawno nie widział. I bywa, ze wcale jej nie potrzebuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :-)

      Z przyjaźniami rzeczywiście różnie bywa, ale bywa i tak, że osoby dawno nie widziane i przy sporadycznych kontaktach nadal pozostają przyjaciółmi

      Usuń
  15. Wow wszystkie prace piękne! Maleństwa z motylami urzekły mnie najbardziej :))

    OdpowiedzUsuń
  16. Jakie ładne przygotowania do Wielkanocy - świetne jajeczne zawieszki.
    Musierowicz czytałam pod koniec podstawówki, na początku liceum, próbowałam dość niedawno znowu czytać, ale nie podobało mi się tak jak kiedyś.
    Pozostałych lektur też niestety nie czytałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Magdo :-)

      Musierowiczowa jest dla nastolatek, jest w kanonie lektur dla szóstej klasy, więc nam, starym babom, może się już nie podobać, ale i tak ją czytam - trochę z przyzwyczajenia, trochę z ciekawości. Co do pozostałych tytułów, to przecież nie jesteśmy w stanie przeczytać wszystkiego. Wiesz jakie ja mam tyły?

      Usuń

Dziękuję :-)