środa, 11 lutego 2015

JAJECZKO JULECZKI

Robótkowo wielka lipa, bo mi się decu-grupa rozpadła i warsztatów nie ma, a dekupażowanie w domowym zaciszu to nie to samo, co w grupie i efekty takie, że nie bardzo jest się czym chwalić, dlatego dziś pokażę styropianowe jajo ozdobione przez moją małą Siostrzenicę, której serwetkowanie, mimo takiej brzydkiej nazwy (dziewczynka nadal nie może przetrawić jednoznacznie kojarzącego się jej słowa découpage), bardzo się spodobało.

 
Jajo jest jedno, serwetki są dwie. Gruntowanie jaja, wybór i przyklejanie serwetek - Juleczka. Instruktarz i przytrzymywanie serwetek na jaju, żeby nie przesuwały się podczas przyklejania - ja.

Książkowo nadal Wnuczka do orzechów Małgorzaty Musierowicz, bo do czytania nie miałam głowy, a wszystko przez junkers, który właśnie postanowił dokonać żywota i przy okazji uszkodził rurę odprowadzającą gorącą wodę, co poskutkowało zalaniem łazienki i nieco lżejszym portfelem.

Do poczytania za tydzień :-)

14 komentarzy:

  1. jajo przepiękne, gratulacje dla młodej serwetkowniczki :)

    Anka

    OdpowiedzUsuń
  2. Szkoda, że grupa się rozpadła. A jajo małej artystce wyszło rewelacyjnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety, grupy czasem się rozpadają, ale jutro spróbuję zajęć z tą samą instruktorką w innym miejscu, może tam się nie rozpadnie.

      Usuń
  3. Niechże więc młody talent się rozwija, bo efekty są bardzo obiecujące :)
    I niech junkers (zapewne już nowy) służy lat 20 bez problemów. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już się o to postaram, żeby się młody talent rozwijał, a ja razem z nim :-)

      Tak, junkers już nowy i działa świetnie, co mam nadzieję, będzie widać w rachunkach za gaz i wodę.

      Usuń
  4. Ta technika jest dla mnie nie do przejścia, tym bardziej podziwiam Twoje wyczyny ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :-)

      Dopiero poznaję tę technikę, więc wyczyny są jakie jakie są, a jajo prezentowane powyżej jest dziełem mojej sześcioipółletniej Siostrzenicy.

      Usuń
  5. SWietnie sobie poradzila z pomoca cioci :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję :-)