środa, 25 lutego 2015

NIC, A NIC...

Nic, a nic nowego dziś Wam nie pokażę, bo zamiast na decu-warsztaty poszłam do szpitala na wyczekiwany od miesiąca zabieg, a potem okazało się, że warsztatów i tak nie było, bo instruktorka zachorowała. W domu również nic nie zrobiłam - pooperacyjna wścieklizna nie pozwala mi skupić się na niczym sensownym. Najlepiej mi w pozycji półleżącej, więc półleżę i pomiędzy jednym a drugim wściekiem czytam Zalotnicę niebieską, którą miałam zamiar przeczytać w szpitalu, ale się nie (u)dało. Idzie opornie, bo wścieki przeszkadzają, jednak gdyby nie one, to nawet by mi do głowy nie przyszło leżeć w ciągu dnia z książką, gdy domowa robota czeka. 


Wróciłam na moment do Oskara i pani Róży Erica-Emmanuela Schmitta, gdyż wpadła w moje ręce edycja z listem autora do polskich czytelników - w tej*, którą miesiąc temu czytałam listu nie było. Przeczytałam więc list i... zdziwiłam się bardzo, gdy przeczytałam w nim słowa podobne do moich (tutaj):

"Czyż Dostojewski nie mówił, że śmierć dziecka przeszkadza wierzyć w Boga? (...) A jednak pani Róża w końcowym liście nie oburza się, lecz dziękuje Bogu, że pozwolił jej poznać i pokochać Oskara."** 

Do poczytania za tydzień :-)
_______________________
*Schmitt, Eric-Emmanuel: Oskar i pani Róża. Przekł. Barbara Grzegorzewska. Kraków: "Znak", 2004.
** Schmitt, Eric-Emmanuel: Oskar i pani Róża. Przekł. Barbara Grzegorzewska. Kraków: "Znak", 2011, s. 8. 

32 komentarze:

  1. Do poczytania i udanej rekonwalescencji :)

    OdpowiedzUsuń
  2. "Oskara i Panią Różę" też niedawno przeczytałam po raz enty, wpadła mi w ręce, bo akurat mój syn omawia jako lekturę w gimnazjum :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W pierwszej gimnazjum jest mój Siostrzeniec, a ja czytam jego szkolne lektury - po lewej jest lista tegorocznych.

      Usuń
  3. Sie robotą domową nie przejmuj. Ona nie ucieknie.
    Kuruj się i czytaj w międzyczasie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kuruję się, kuruję. Dziś jest już dużo lepiej i wścieki już nie rozpraszają mnie tak bardzo, choć jeszcze trochę przeszkadzają w normalnym funkcjonowaniu.

      Usuń
  4. Cytat jest z tych dających do myślenia, zastanowienia się... nie tylko śmierć dziecka, ale chyba każde tragiczne, mocne wydarzenie, tak może wpłynąć. tak mi się wydaje...

    anka

    OdpowiedzUsuń
  5. Odpowiedzi
    1. Obserwować każdy może, zapraszam częściej.

      Usuń
  6. Najważniejsze, żebyś się wykurowała.
    Więc, życzę zdrówka :)
    A co do cytatu, to dla mnie śmierć przeszkadza wierzyć ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :-)

      Śmierć, poważna choroba itp.- rzeczywiście można zwątpić.

      Usuń
  7. Obie książki jak dla mnie rewelacyjne.
    No i oczywiście szybkiego powrotu do zdrowia życzę!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :-)

      "Oskar..." zrobił na mnie duże wrażenie.

      Usuń
  8. Wracaj do sił i robótek :) A wściekliźnie daj się powściekać :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ewito :-)

      Nie mam innego wyjścia i muszę poddać się wściekliźnie, bo inaczej nie dojdę do siebie.

      Usuń
  9. Miłego czytania! I udanego powrotu do zdrowia!

    OdpowiedzUsuń
  10. Oskar przecudna książka taka którą sie czyta i długo pamięta

    OdpowiedzUsuń
  11. Życzę szybkiego powrotu do zdrowia :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Oskar pozostawił we mnie ślad a czytałam parę lat temu. Dużo zdrowia, mniej wścieku a więcej spokoju ;)) Serdeczności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :-)

      To prawda, "Oskar..." zostawia ślad.

      Usuń
  13. Nie wściekaj się spokojnie odpoczywaj i wszystko wróci na swoje miejsce, miemoc denerwuje, pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :-)

      To prawda, niemoc denerwuje, do tego stopnia, że przegoniła lenistwo, które dopadło mnie z początkiem tego roku.

      Usuń
  14. Anette zycze powrotu do zdrowia. Ksiazka chyba bardzo poruszajaca, zdanie ktore z niej wybralas bardzo mnie poruszylo. Ale na czas kuracji poszpitalnej moze lepiej by Ci sluzyly bardziej optymistyczne ksiazki? Pozdrawiam serdecznie Beata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Beato :-)

      "Oskar..." rzeczywiście jest poruszający i wbrew pozorom ma optymistyczne zakończenie, o czym zresztą jest mowa i w przytoczonym cytacie i w moim wcześniejszym wpisie na jego temat. Czy to dobra książka na czas poszpitalnej kuracji? Ogólnie rzecz biorąc niekoniecznie i prawdę mówiąc nie miałam czytać książek o takiej tematyce, ale z drugiej strony - jestem człowiekiem i nic co ludzkie nie jest mi obce, więc takie książki też, bez względu na to, czy jestem przed, czy po szpitalu, bo od półtora roku wciąż jestem pomiędzy jednym pobytem a drugim, ale wcześniej niż w sierpniu tam się nie wybieram.

      Usuń
  15. Współczuję tej wścieklizny pooperacyjnej, mam nadzieję, że już czujesz się lepiej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, już mi lepiej, choć tak naprawdę, to czuję się w kratkę - co się polepszy, to znowu gorzej. Poprzednio dwa tygodnie dochodziłam do siebie, więc jeszcze kilka dni przede mną.

      Usuń
  16. Mam nadzieję, że wszelkie kłopoty pooperacyjne po takim czasie już za Tobą.
    tego listu nie czytałam, muszę poszukać.
    A na trudne czasy, wszelkiego rodzaju dołki i nieszczęścia mam schowanego Herriota i jego cykl "Wszystkie stworzenia..." - może gdzieś go kiedyś wciśniesz, między lektury gimnazjalisty ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Magdo, pooperacyjne dolegliwości już ustąpiły, chociaż ta najbardziej dokuczliwa będzie o sobie co jakiś czas przypominać. List Schmitta jest w wydaniu z roku 2011, jego fragment znajdziesz tutaj http://tiny.pl/q38w2. Herriota nie znam, ale może kiedyś poznam. Lektury Pierwszogimnazjalisty już przeczytane, więc wróciłam do jednej ze swoich list lektur obowiązkowych.

      Usuń

Dziękuję :-)