środa, 8 kwietnia 2015

DUDŁA SIĘ...

Robótkowo nadal dudła się szaraczek i jeszcze długo będzie się dudłał, gdyż dudłanie bardzo męczy mi oczy, przez co nie jestem w stanie poświęcić mu więcej niż godzinę dziennie (w takiej sytuacji o innych pętelkowych planach chyba trzeba będzie zapomnieć), a wkrótce nawet i o tę godzinę trudno będzie. Tydzień temu szaraczka było tyle:


Stan pracy na 31.03.2015
a wczoraj było go już tyle:


Stan pracy na 7.04.2015
Skończyłam czytać Niebo bez ptaków Danuty Brzosko-Mędryk i jakoś tak smutno mi się zrobiło, bo zżyłam się z bohaterkami wspomnień i szkoda było mi rozstawać się z nimi. Wspomnienia kończą się w momencie rozpoczęcia ewakuacji  więźniów Majdanka (kwiecień-lipiec 1944) do obozów w Oświęcimiu i Ravensbrück.
"Małgosia proponuje pielęgniarkom [autorka wspomnień pracowała w tym czasie jako pielęgniarka w obozowym szpitalu - dopisek mój] wpisanie ich na listę transportu ravensbrückiego. Ona to już załatwi, przemyci, ale radzi nam serdecznie, bo przecież wiemy, jaki jest Oświęcim. Wahamy się jednak - nie chcemy zostawić chorych bez opieki, poza tym Oświęcim jest na terenie Polski, więc będzie szybciej wolny. Ale Małgosia twierdzi, po rozmowie z aufzejerkami, że i Oświęcim będzie ewakuowany lub "wykończony", jeśli nie zdążą przeprowadzić ewakuacji. Przecież Niemcy będą zacierać ślady swojej zbrodni.
Oświęcimia boję się bardziej niż nieznanego Ravensbrück i to może decyduje, że wreszcie prosimy Małgosię o wymazanie naszych numerów z transportu oświęcimskiego." *
"W Oświęcimiu więźniarki poszły na specjalne Pole, na sześciotygodniową kwarantannę. Wszystkim wytatuowano numery, obcięto włosy. (...)
Wśród majdaniarek zapanowała radość, bo jeśli wciągnięto Żydówki w stan obozu, to znaczy, że będą żyły.
Ale w najbliższą noc zostały zagazowane i spalone. (...)
Dni dzielące nas od trasportu do Ravensbrück [19.04.1944 - dopisek mój] pełne są gorączkowych przygotowań, już ostatecznych grypsowych pożegnań z rodzinami i przyjaciółmi. Wieczorem - rozmowy, przewidywania, domysły...
Zdajemy sobie sprawę, że znajdziemy się w inaczej zorganizowanym miejscu, inne będą wewnętrzne władze obozowe i pewnie inny ich - także więźniów - stosunek do nas.
Doszły nas wieści o eksperymentach czynionych na "króliczkach", którymi stają się młode i zdrowe dziewczęta, więc po raz setny zadajemy sobie pytanie, czy dobrze zrobiłyśmy, wybierając "Ravens"." ** 
"Jest już 18 kwietnia - ostatni wieczór na Majdanku. Jutro imieniny mego brata.
Postanawiamy zniszczyć cały nasz obozowy "dobytek", nasz i pozostawiony nam przez więźniarki, które odjechały do Oświęcimia. A więc: palta, swetry, spódnice, książki...
- Stop! - woła Mata. Na książki się nie zgadzam.
- Masz rację, Mato.
I już nam wstyd, że chciałyśmy zdradzić naszych przyjaciół, dzięki którym nieraz odrywałyśmy się od twardego, trudnego życia obozowego. (...)
- Słuchajcie, a może schowamy lepsze rzeczy na strychu? przecież niedługo przyjdą tu Polacy... - proponuję i natychmiast uzyskuję aprobatę.
Piszemy więc kartki do nieznanych odbiorców, wkładamy do kieszeni palt i czołgając się na brzuchu po podłodze strychu, wciskamy je aż pod okap dachu. Tu na pewno Niemki nie wejdą, a gdy kiedyś Polacy będą rozbierać baraki, znajdą nasze dary i będzie to maleńka rekompensata za niesioną nam pomoc.
Wydaje mi się, że już je kładę w potrzebujące ręce." *** 
W swoim pisaniu o Niebie bez ptaków pominęłam problem walki więźniów o honor i godność (nie napisałam ani słowa o "radiu Majdanek", o samopomocy organizowanej wśród więźniarek), problem "organizowania", czyli zdobywania rzeczy zakazanych takich chociażby jak chleb czy leki, problem markowania pracy ("Ruszaj się, ruszaj, kto mówi o pracy?"), ukrywania chorych więźniów czy żydowskich dzieci, problem kontaktów ze światem zewnętrznym za pośrednictwem cywilnych pracowników obozu. Pominęłam to wszystko, bo to dla mnie niepojęte -  z jednej strony strach przed karą, która mogła być nawet za nic, a z drugiej te wszystkie ryzykowne zachowania niemalże na oczach Niemców.  Niepojęte, a jednocześnie tak bardzo oczywiste.

Pisałam, że następną książką będzie Efekt Lucyfera Philipa Zimbardo, ale zanim po niego sięgnę, przeczytam coś lżejszego, czyli dopiero co wydany zbiór blogowych tekstów Łukasza Błażejaka, zatytułowany To nie jest rozmowa na telefon.





Do poczytania za tydzień :-)
__________________________________

* Brzosko-Mędryk, Danuta: Niebo bez ptaków. Warszawa: Wydawnictwo Ministerstwa Obrony Narodowej, 1968; s. 377-378.
** Brzosko-Mędryk, Danuta: Niebo bez ptaków. Warszawa: Wydawnictwo Ministerstwa Obrony Narodowej, 1968; s. 384-385.
** Brzosko-Mędryk, Danuta: Niebo bez ptaków. Warszawa: Wydawnictwo Ministerstwa Obrony Narodowej, 1968; s. 386-388.

12 komentarzy:

  1. Królika już coraz więcej :)
    Pomału go zrobisz :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obym go do lata skończyła. Pozdrawiam wiosennie :-)

      Usuń
  2. Z taką dedykacją, czyżbyś była na spotkaniu autorskim?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie. Skorzystałam z możliwości zakupu książki z dedykacją. Pozdrawiam wiosennie :-)

      Usuń
  3. wow jaka dedykacja! Też jestem zdania, że po tylu smutkach powinnaś rzucić się na coś weselszego, lżejszego i przyjemniejszego. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I mnie dedykacja bardzo się podoba. Pozdrawiam wiosennie :-)

      Usuń
  4. co to znaczy "dudla' ? Obejrzałam Szaraczka z bliska i nie bardzo wiem co robisz?
    Książka obozowa mnie zainteresowała. Dopiszę do listy.
    Chociaż czasami ciężko takie "prawdziwe" historie czytać . Trzeba trafić w czas...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Dudła" w naszej prywatnej gwarze oznacza - dłubie, dzierga, wyszywa, haftuje itp.

      Ta książka akurat jest prawdziwa - jej autorka była więźniarką Majdanka i już w czasie pobytu tam na skrawkach papieru spisywała swój obozowy pamiętnik.

      Usuń
  5. Ciekawi mnie ten królik. Coraz bardziej mnie ciekawi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zaglądaj do mnie, zaglądaj :-)

      Usuń
  6. Króliczek już wygląda super!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A będzie wyglądał jeszcze lepiej. Dziękuję :-)

      Usuń

Dziękuję :-)