środa, 1 lipca 2015

MORDECZKA

Robótkowo pojawiła się mordeczka i różowe wnętrze drugiego uszka. Nawet nie wiedziałam, że haftowanie białą muliną na białej kanwie jest takie trudne, przynajmniej dla moich oczu. Na szczęście biała jest tylko mordeczka i niewiele mi jej już zostało.

  
Julia Szram prowadząca blog Juju FrywoliartspaceTatting Handmade w komentarzach pytała o mocowanie kanwy na ramce - wystarczą zwykłe pinezki, jednak lepsze są metalowe z płaską główką w kształcie grzybka - te kolorowe są za wysokie i uniemożliwiają oparcie ręki na ramce, przez co haftowanie jest mniej wygodne. Na materiale przypiętym pinezkami do ramki pętelkowała kiedyś moja mama. 


Szaraczek na zdjęciu jest nieco zwichrowany przez krzywo naciągnięty materiał, ale spokojnie, po zdjęciu z ramki będzie prosty.
 
Książkowo nadal Efekt Lucyfera : dlaczego dobrzy ludzie czynią zło? Philipa Zimbardo* - bez przemyśleń, bo chyba nastąpiło zmęczenie materiału, ale książkę warto przeczytać, by choć trochę lepiej zrozumieć, co nami powoduje w różnych okolicznościach, bo jak wiadomo, odpowiedź na to pytanie nie jest łatwa i w zależności od sytuacji, nieraz potrafimy zaskoczyć samych siebie i to nawet bardzo niemiło.


Na weekend zapowiadają afrykańskie upały, więc kto tylko może niech zmyka nad morze i...
Gdy wyszywałam ten wzór słyszałam szum fal, pokrzykiwanie mew, czułam powiew wiatru, promienie słońca i gorący piasek pod stopami. No i ten przystojny surfer... Ech... Rozmarzyłam się...

Do następnego :-)
________________________

* Zimbardo, Philip: Efekt Lucyfera : dlaczego dobrzy ludzie czynią zło? Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN, 2008;

22 komentarze:

  1. Czekam na szaraczka z ciekawością i niecierpliwością:)) Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za dwa tygodnie zaczynam urlop i mam nadzieję, że w czasie wolnych dni dam radę go skończyć. Pozdrawiam :-)

      Usuń
  2. Fajnie podejrzec robotke tak od podszewki, szaraczek ma sympatyczna mordeczke, mnie juz teraz strasznie morduja upaly (u mnie 40°C) i wysycham. Pozdrawiam serdecznie Beata

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajna mordeczka :) Haftowanie bieli na bieli moze byc rzeczywiscie trudne. Podobnie pewnie z szydelkowaniem czarna nitka- mordega ;) Do morza to ja mam daleko, niestety, a afrykanskie upaly juz u nas... Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Elu :-)

      Do morza mam 12 kilometrów i być może właśnie dlatego odwiedzam je "aż" raz w roku, albo i nie.

      Usuń
  4. Fajne są te twoje prace - pętelkowy króliczek zapowiada się słodko (jak to mówi moja córka), a kartka w sam raz na zapowiadaną pogodę - chociaż u nas jest na tyle chłodno, że trudno mi uwierzyć w te upały.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Magdo :-)

      Może te upały i Twój biegun zimna rozgrzeją - tego Ci życzę.

      Usuń
  5. No surfer pierwsza klasa na twojej karteczce, a szaraczka coraz więcej. Będzie piękny! Zapraszam do zapisania się na "Wędrującą książkę". Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Izo :-)

      Chętnie bym się zapisała na wędrującą książkę, ale przy moim tempie czytania, nie zmieściłabym się w terminie, w którym należy ją przeczytać.

      Usuń
  6. To straszne... :P mieszkać 12 kim od morza i być tam tylko raz do roku :P na Twoim miejscu chadzałabym co najmniej raz w tygodniu choćby na spacer ;]

    Dziękuję serdecznie za pokazanie konstrukcji domowego tamborka :) Miło jest zobaczyć pyszczek szaraczka :) tylko czemu taki smutnawy się wydaje? :)

    Świetnie wyszła Ci ta serferowa kartka :) aż czuć wiatr we włosach i szum wiatru :) Pozdrawiam prze serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Julio :-)

      Gdy ma się morze na wyciągnięcie ręki nie jest ono już taką atrakcją, chociaż znam osoby, które z bliskości morza w każdej wolnej chwili korzystają, tyle że one mają do niego 12 minut pieszo, a nie 12 kilometrów z 2-3 godzinnym korkiem po drodze - takie są realia dojazdu, gdy w sezonie pogoda dopisuje, jednak dla chcącego nic trudnego - korek można ominąć jadąc pociągiem. O ile się do niego wejdzie ;-)

      Szaraczkowa mordka rzeczywiście nieco smutna, ale jak na pierwszy raz i tak śliczna. Już nie miałam siły jej poprawiać, bo rysując ją tak materiał pobazgrałam długopisem, że dziurek w nim nie było widać, a wyszywanie na ciemnym jest jeszcze gorsze niż białą muliną na białym.

      Pozdrawiam :-)

      Usuń
    2. Oczywiście, że mordka jest śliczna :) nie mam co do tego żadnych wątpliwości :)

      Kiedyś przez miesiąc mieszkałam w Gdańsku jak byłam na praktykach studenckich. Nasz akademik stał jakieś 5min od plaży to było cudowne dla takiego mieszczucha ze środka Polski chadzać codziennie na plażę. We wrześniu nie było już tak gorąco ale dalej przyjemnie letnio :)

      Usuń
    3. W dzieciństwie częściej bywałam nad morzem. Robiło się kanapki, brało pomidory, ogórki, jajka na twardo, coś do picia, wsiadało się do zatłoczonego autobusu lub pociągu i jechało na cały dzień na plażę. Z wiekiem te wyprawy stały się coraz rzadsze, choć był nie tak dawno był taki czas, że co weekend spacerowałam brzegiem morza w promieniach zachodzącego słońca - muszę się zmobilizować i wrócić do tego.

      Usuń
  7. Teraz Twój królik wygląda słodko :) Tylko ma coś smutną minę.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Moniko :-)

      Tyle razy szkicowałam na materiale szaraczkową mordkę, że w końcu zrobiłam ją na oko i dlatego taka nieco smutna wyszła.

      Usuń
  8. Szaraczek coraz okazalszy. Pięknie się prezentuje.
    Ciekawy sposób upięcia materiału podczas pracy.
    Ja kiedyś napinałam materiał na szklance i trzymałam jedną ręką materiał.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Aniu :-)

      Na szklance cerowałam kiedyś rajstopy.

      Usuń
  9. Powtórzę za poprzedniczkami: mordeczka słodka. A surfer przystojniak przywodzi na myśl wakacyjne klimaty :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję :-)