środa, 2 września 2015

JUŻ ZACHODZI...

Już zachodzi czerwone słoneczko - wakacje za nami.

Sunset - stitchingcards.com
I tak naprawdę poza tym czerwonym słoneczkiem wpadającym do morza, nie mam nic więcej do pokazania. Trochę z lenistwa, ale bardziej z powodu wciąż drażniącej się ze mną pooperacyjnej wścieklizny, która pewnie jeszcze przez kilka dni będzie mi dokuczać i dekoncentrować przychodząc i odchodząc, a tym samym uniemożliwiać jakiekolwiek działania (od)twórcze.  Poleguję więc nieco, choć to całkiem do mnie niepodobne i delektuję się czytaniem Moby Dicka Hermana Melville'a 


i w taki sposób z 25 przeczytanych stron zrobiło się 250. Wiem, niedużo, ale jak napisałam - delektuję się czytaniem, a i sam narrator nie ułatwia mi sprawy swoimi miejscami przydługimi wtrąceniami po przeczytaniu których nie pamiętam, o czym była mowa wcześniej i muszę wracać do przeczytanych już fragmentów. Mimo tych niedogodności książkę czyta się dobrze, a rozdział zatytułowany Cetologia, będący subiektywną klasyfikacją wielorybów stworzoną przez głównego bohatera, nawet mnie zaciekawił, choć z początku wydawał się nudny. Ciekawe, jak będzie dalej.

Do następnego :-)

16 komentarzy:

  1. Hafcik uroczy:) Życzę szybkiego powrotu do zdrowia:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdrówka, karteczka idealnie wpasowana w porę roku ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Po każdej szpitalnej atrakcji trzeba dojść do siebie, z kazdym dniem bedzie lepiej i robotek przybędzie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ądny widoczek :) poxdrawiam i zdrowia życze

    OdpowiedzUsuń
  5. Po operacji trzeba troszeczke sobie odpoczac, nie zaluj sobie tego czasu, po prostu, daj sobie czas odpoczac. Pozdrawiam serdecznie Beata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Toteż odpoczywam, choć ręce świerzbią. Pozdrawiam również :-)

      Usuń
  6. To zachodzące słoneczko wywołało uśmiech na mojej twarzy. Dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma za co :-) Cieszę się, że sprawiłam Ci radość.

      Usuń
  7. Piękne słońce.
    Zdrówka życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Kiedyś swojej znajomej podarowałam książkę. Po jakimś czasie zapytałam, czy ją czyta i jakie wrażenia. Odpowiedziała: Czytam po troszeczku, by się zbyt szybko nie skończyła ;) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo właśnie tak nieśpiesznie czyta się najlepiej. Nie na akord, nie 52 książki w 52 tygodnie, tylko tyle, ile się chce i w takim tempie, w jakim się chce. No chyba, że książka bardzo wciągająca, to wtedy wiadomo, że "łyka" się ją w jeden wieczór, bo oderwać się trudno.

      Pozdrawiam :-)

      Usuń

Dziękuję :-)