środa, 13 kwietnia 2016

SZACH, MAT I KARBALA


Sięgając po Karbalę Piotra Głuchowskiego i Marcina Górki zastanawiałam się, czy nie powinnam najpierw co nieco poczytać o islamie, Iraku, Saddamie Husajnie, wojnach w Zatoce Perskiej i ogólnie o sytuacji na Bliskim Wschodzie, bo cała moja wiedza w tym temacie opiera się na przypadkiem zasłyszanych urywkach newsów z serwisów informacyjnych i prasowych nagłówkach, ale oczywiście lenistwo zwyciężyło i nie poczytałam nic. Jak się okazało, wprowadzenie w tematykę nie było konieczne, gdyż w książce wszystko jest w przystępny sposób pokrótce i nawet taka ignorantka jak ja może Karbalę czytać, jednak nie przy jedzeniu ani przed snem, bo chyba nikt nie chce umilać sobie posiłku, czy psuć nocy pojawiającymi się od czasu do czasu krótkimi, ale sugestywnymi opisami zmasakrowanych zwłok ofiar stabilizacji.

Do następnego :-)

14 komentarzy:

  1. Super kartka. W sam raz dla miłośnika szachów.
    Mi niestety nie udało się nauczyć grać w tą grę. Chociaż wszystko przede mną bo syna ciągnie i do gry w warcaby i szachy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Moniko :-)

      W warcaby zawsze przegrywam, a szachy jakoś mnie nie pociągają.

      Usuń
  2. Jakie fajne szachowe figury! O ksiazce slyszalam i jest na mojej liscie do pryeczytania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Elu :-)

      Zachęcam do rpzeczytania książki, a potem do obejrzenia filmu.

      Usuń
  3. Podziwiam cierpliwość w hafcie. Karbala nie dla mnie,..właśnie przez takie opisy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :-)

      "Karbala" to wojna, a skoro wojna, to i takie opisy.

      Usuń
  4. Nie mogę czytać "wojennych" książek, bez względu jakich to czasów dotyczą. A horrory mogę - bo wiem, że tam wszystko jest wymyślone.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wczoraj załapałam się na końcówkę "Chłopca w pasiastej piżamce" w telewizji - wystarczyło, żeby spociły mi się oczy, ale to nie zmienia faktu, że od czasu do czasu lubię poczytać taką literaturę. O wojnie w Iraku czytam pierwszy raz.

      Usuń
    2. Film widziałam - raz wystarczy. Zapomnieć nie mogę.

      Usuń
    3. Widziałam tylko tę końcówkę, całość przede mną. A obejrzeć trzeba, bo Gimnazjalista poleca.

      Usuń
  5. Oj pewnie tak, to rodzaj lektury, ktorej lepiej unikac do posilku. Jak bylam dzieckiem i bylam strasznym niejadkiem, moja mama zawsze do posilku czytala mi ksiazki dla dzieci, w ktorych byly opisy smakowitych dan i to dzialalo. Pozdrawiam serdecznie Beata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdy w dzieciństwie byłam niejadkiem starsi kuzyni czytali mi do jedzenia "Pana Wołodyjowskiego" i grali na gitarze (jeden czytał, drug tło muzyczne robił). "Karbalę" mimo wszystko czytam przy jedzeniu, bo przy tej okazji najłatwiej znaleźć mi chwilę na książkę.

      Pozdrawiam wiosennie :-)

      Usuń

Dziękuję :-)