środa, 11 maja 2016

PEGAZ

Kliknij tutaj ;-)
Pegasus - stitchingcards.com

Nie ma jak w domu. A jak jeszcze mama przyjedzie na pomoc, to już w ogóle jest raj.



Ze szpitala wyszłam w piątek i mimo osłabienia i zalecenia oszczędzania się, dostałam takiego przypływu energii, że w sobotę jak zwykle wzięłam się za porządki, po których wieczorem padłam jak kawka. Do tego ta pogoda - moja ulubiona, ale nie przy osłabieniu, dlatego w niedzielę spokojnie aktualizowałam nieco zaniedbaną domową księgowość i okazało się, że mimo chwilowego braku kontroli, stan mojego konta jest nadal zadowalający. Zresztą nie mógł być inny, bo nawet jak nie sprawdzam to wiem, ile na konto wpływa i ile mogę wydać. 

Nie byłabym sobą, gdybym nie zerknęła do szpitalnej biblioteczki - znalazłam tam Gdzie byłeś, Adamie? Heinricha Bölla.



Znalazłam i nawet udało mi się przeczytać, dzięki czemu odhaczyłam kolejną pozycję na mojej prywatnej liście lektur obowiązkowych, o której pisałam tutaj. Na półce było kilka tytułów, które chciałam zabrać ze sobą, ale doszłam do wniosku, że nie będę przynosić do domu szpitalnych zarazków, chociaż latem ubiegłego roku jedną książkę wzięłam. Obecnie odświeżam sobie wiedzę związaną z przyczyną pobytu w szpitalu - czytam Zdrowe jelita to zdrowe ciało dr Sandry Cabot.



Co ciekawe, jeden z bohaterów Bölla też cierpiał na dolegliwości jelitowe, a u Prousta są dolegliwości urologiczne, czyli wszystko współgra z moimi ostatnimi problemami zdrowotnymi.



Pamiętam, że dokładnie szesnaście lat temu też był taki bardzo ciepły maj, a ja krążyłam między biblioteką a urzędem pracy załatwiając ostatnie formalności związane ze stażem absolwenckim w tej pierwszej instytucji i gdy zjawiłam się tam już po ostatnią pieczątkę czy podpis kadrowa przedstawiła mnie dyrektorowi. Trochę zbiło mnie to z tropu, bo już nie byłam taka elegancka jak podczas porannej rozmowy z jego zastępczynią, ale i tak wszystko poszło dobrze, a teraz... A teraz pracuję już w innej bibliotece i mimo zwolnienia, muszę zrobić zestawienie nowości od początku ubiegłego roku, bo pewna ważna komisja uznała, że księgozbiór jest przedawniony, a ja wolę mieć książek mniej, ale za to takie, po które ktoś sięgnie, a nie kupować wszystko, jak leci, tylko dlatego, że teoretycznie pasuje do profilu biblioteki. A może powinnam?



Do następnego :-)

8 komentarzy:

  1. Cieszę się, że już wracasz do sił :) Uważaj na siebie, bo takie paskudztwa lubią niestety wracać.
    Zdrówka jeszcze więcej życzę
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękny pegaz. Zdrówka życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zatem dużo zdrowia i cierpliwości.

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak to już czasem bywa, że na zl też się pracuje. Dużo zdrowia i nie daj się komisji. Niech pegaz doda Ci skrzydeł :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :-)

      To prawda, tak bywa, a nie powinno.

      Usuń

Dziękuję :-)