środa, 17 sierpnia 2016

CZERWONAKI

Kliknij tutaj ;-)
Flamingi - ptaki, które zawsze kojarzą mi się z moją ulubioną lekturą szkolną, czyli W pustyni i w puszczy Henryka Sienkiewicza.

Flamingos - stitchingcards.com
Wiecie co? Urlop mi się kończy - w poniedziałek wracam do pracy. Ale narzekać z tego powodu nie będę, bo gdy trzy lata temu po czterech tygodniach urlopu czułam niedosyt i zamarzyło mi się więcej, to potem półtora roku na L4 siedziałam. Teraz miałam pięć tygodni i więcej nie chcę. Do grudnia, kiedy to zawsze ostatni tydzień roku biorę wolny. 

W czytaniu nadal Proust. Nadal mam ochotę go czytać, a chwile spędzone na lekturze wcale nie są stratą czasu. Wręcz przeciwnie.


A na kartce, którą pokazywałam tydzień temu, brakowało misiowych oczek. Brak oczywiście uzupełniłam.

Do miłego :-)

10 komentarzy:

  1. A mi się flamingi kojarzą z Florydą i domami emerytów^^ Ale i tak urocze są ;)
    5 tygodni urlopu... To ile lat go odkładałaś, że teraz możesz tyle wybrać?^^ Trochę tego zazdroszczę, dla mnie 2 tygodnie to jednak mało...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To kojarzą Ci się zupełnie inaczej niż mnie :-)

      Urlopu nie odkładałam, tyle, a dokładnie 26 dni przysługuje każdemu, kto przepracował 10 lat, ale nie wszyscy mają to szczęście, że mogą wykorzystać urlop w całości i to latem - ja mam :-)

      Usuń
  2. Zawsze te ptaki kojarzyły mi się z jakąś elegancją, gracją i arystokratycznością. I tu potrafiłaś nam to przekazać. Jesteś wielka. A co do urlopu, to ja też już w poniedziałek przekraczam próg szkoły...Pozdrawiam i dobrego nastroju na początek pracowitych dni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Honorato za tak miłe słowa :-)

      Moja koleżanka-nauczycielka też ma być od poniedziałku w stanie gotowości, choć do pracy oficjalnie jeszcze iść nie musi.


      Pozdrawiam serdecznie i życzę udanego weekendu :-)

      Usuń
  3. Flamingi miałam kiedyś na spódnicy. Była zjawiskowo piękna. Życzę powodzenia w pracy. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, pozdrawiam również :-)

      Usuń
  4. A ja jakos nigdy nie polubilam W pustyni i w puszczy i nie mam z niej zadnych wspomnien flemingow. Ale moze dlatego, ze to byla pierwsza takich rozmiarow lektura i okropnie meczylam sie z jej przeczytaniem i do dzisiaj pozostalo wspomnienie tego wysilku. Chetnie przeczytalabym cos Prousta, ale tu z kolei tez panuje takie przekonanie, ze Proust to strasznie dlugie i ciagnace sie lektury. Ciekawa jestem jak Ty to widzisz. Pozdrawiam serdecznie Beata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od czasu do czasu kusi mnie Afryka dzika, więc może dlatego "W pustyni i w puszczy" jest jedną z moich lektur obowiązkowych.

      Co do Prousta to rzeczywiście - wiele osób uważa czytanie go za stratę czasu. Może przez analogię do tytułu? Może przez objętość? Może przez ciągnące się stronami opisy zdarzeń, widoków, osób, gonitwę myśli, dygresje narratora tak długie, że czytając je zapomina się, czym są wywołane? Jednak mimo to ksiażka wciągnęła mnie, czyta mi się ją dobrze, choć przyznaję, że czasami się gubię, ale co to za problem przerzucić kilka kartek wstecz, żeby znowu być w temacie?

      Usuń

Dziękuję :-)