środa, 10 sierpnia 2016

DLA DZIEWCZYNKI

Kliknij tutaj ;-)
Home, sweet home... Urlopowe lenistwo na wsi przeszło do historii - w sobotni wieczór wróciłam do domu i tu spędzę ostatnie dwa tygodnie urlopu. Na przykład robiąc porządki w pawlaczach - wczoraj mnie wzięło. Chyba jako odtrutka przed dzisiejszą wizytą kontrolną i po poniedziałkowym badaniu. Ale dziś przerwa, bo goszczę u siebie moją Małą Siostrzenicę. A może razem będziemy odkrywać pawlaczowe skarby? Się zobaczy.

Bookmark Baby - stitchingcards.com
Kartkę, którą widzicie powyżej, zamówiła jakiś czas temu znajoma z pracy. Gdy dawałam jej ją zorientowałam się, że czegoś na niej brakuje. Ciekawa jestem, czy zauważycie czego. Podpowiem tylko tyle, że uzupełnienie braku nie wymagało żadnych robótkowych akcesoriów. Monika z Kijankowa - nie podpowiadaj :-) 


Po powrocie do domu "przesiadłam" się na papierową wersję Prousta, bo nie ma to jak książka w tradycyjnej postaci. Jednak gdy wczorajszej nocy przebudziłam się i nie mogłam zasnąć, sięgnęłam po tablet, bo podoba mi się tryb nocny w Adobe Reader - mniej męczy oczy (chociaż właśnie po to czytam, by je zmęczyć i zasnąć) i nie trzeba zapalać światła.


Zastanawiałam się, czy dla mnie - czytelnika mało wyrobionego - Proust nie będzie za ciężki. Nie jest. Czytam i widzę na przykład różowe głogi w parku Swanna, rudowłosą Gilbertę  z łopatką w ręku, szparagi w kuchni, czy inne opisywane postaci, miejsca, zdarzenia, nawet kibelek, czyli jest tak, jak lubię najbardziej - jestem w książce.

Do miłego :-)

6 komentarzy:

  1. Osobiście bardzo się cieszę, że jesteś w książce. :D
    U niego postaci są fantastyczne (na przykład ciotka, uwielbiam ją, jak w trudach trawi wodę Vichy i nigdy nie śpi)
    :)
    W kartce oczywiście nie zauważyłam żadnych braków (śliczna jest). Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Czajko :-)

      Jest jedna mała niedoróbka w kartce, ale na razie nie zdradzę, jaka. Może jeszcze ktoś będzie próbował zgadnąć.

      Proust rzeczywiście mnie wciągnął i nie jest taki straszny, jak go niektórzy opisują. Albo ja jestem jakaś inna.

      Usuń
  2. Spokojnie, nic nikomu nie powiem :)
    Nie będę przecież innym psuła zabawy :)
    Też ostatnio wróciłam do książek papierowych, jakoś te elektroniczne mi się przejadły.
    Mam nadzieję, że badania wyszły w porządku.
    Zdrówka życzę i pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Moniko :-)

      I badania i wizyta kontrolna w jak najlepszym porządku.

      Usuń
  3. Jak dobrze czasami coś przekładać, wyrzucać, odkładać, na nowo odkrywać. Na pewno pawlacze odkryją Ci nie jedną takjemnicę.
    A ja pod wpływam Twojego postu przyniosłam z biblioteki Prousta, połozyłam na półce i myslę, że dojdzie do czytania. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tym odkrywaniem to prawda - dziś opróżniłam szafy z ubrań tych, którzy już ze mną nie mieszkają i znalazłam dwie rzeczy - mój ulubiony puchaty golfik, o którym myślałam, że był już dawno wyrzucony i sukienkę ze studniówki, co do której byłam przekonana, że wisi w szafie, a już dawno była spakowana do wyrzucenia.

      Mój Proust czekał na swoją kolej ponad dziesięć lat. Twój pewnie będzie czekał krócej, bo biblioteki na tak długo książek nie wypożyczają.

      Pozdrawiam serdecznie :-)

      Usuń

Dziękuję :-)