środa, 3 sierpnia 2016

DRUGA ODSŁONA PEGAZA

Pegaza, którego widzicie poniżej, pokazywałam na początku maja (tutaj) w wersji saute. Wpadł on wtedy w oko znajomej z pracy, która wypatrzyła go na moim profilu na FB i jakiś czas później otrzymała go w takiej właśnie postaci.

Pegasus - stitchingcards.com
Trzytygodniowe urlopowe lenistwo na wsi powoli dobiega końca - w sobotę wracam do domu, do miasta. Tymczasem, jeśli pogoda dopisuje, w urządzonym ze starych mebli kąciku czytelniczym pod orzechem, wraz z Proustem szukam straconego czasu. Gdy pogoda nie sprzyja, szukamy go w domowym zaciszu.

 Marcel Proust: W poszukiwaniu straconego czasu. Tom 1: W stronę Swanna.
Jest to kolejna pozycja z mojej prywatnej listy lektur obowiązkowych numer dwa, czyli Kolekcji Gazety Wyborczej : XX wiek. O prywatnych listach lektur obowiązkowych pisałam tutaj.

Do miłego :)

12 komentarzy:

  1. Piękna kartka :)
    Po trzech tygodniach pewnie ciężko będzie wrócić do codzienności.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Moniko :-)

      Pewnie tak, pewnie będzie mi ciężko wrócić do codzienności, ale mam nadzieję, że w ciągu dwóch tygodni ogarnę i ją i siebie.

      Pozdrawiam :-)

      Usuń
  2. Zazdroszczę Ci tych chwil pod orzechem, w dzieciństwie też tak spędzałam wakacje u babci na wsi. A co do Prousta, tyle razy przymierzałam się do jego ambitnych dzieł i jakoś do czytania nie doszło. Mam jakąś obawę, czy jako czytelniczka już "dojrzałam" do tego autora. Teraz po Twoim poście, znowu o tym rozmyślam. Pozdrawiam serdecznie, łap te najlepsze urocze chwile tego lata.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest moje drugie podejście do Prousta. Pierwsze było w czasie studiów, gdy był na liście lektur do wyboru na zaliczenie, ale przerwałam czytanie - nie dlatego, że mi nie szło, tylko czas mnie z zaliczeniami gonił, więc sięgnęłam po coś mniej wymagającego. Teraz czytam już na spokojnie, bez pośpiechu i nawet zawiła konstrukcja zdań mi nie przeszkadza, choć wspomniana w słowie od tłumacza nieco mnie zniechęciła, ale jest do strawienia.

      Usuń
  3. Fajny ten konik :) O jak zazdroszcze tego urlopu pod grusza :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Trzymam kciuki, żeby Ci się podobało i liczę na relacje. :))
    Botton w "Jak Proust może zmienić twoje życie" pisał, że zdaniem Prousta można owinąć butelkę dobrego wina - przyznam, że ta wizja pozwala te zdania polubić jeszcze bardziej. :)
    I ja zawsze namawiam do sięgnięcia do wspomnień gospodyni Prousta - Celesty Albaret. Pięknie o nim pisała. I o jego pisaniu też.
    Pozdrawiam serdecznie!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na razie czyta się dobrze, mam nadzieję, że i dalej tak będzie. Do zdań na pół strony już przywykłam. Pozdrawiam :-)

      Usuń
  5. Zazdroszcze blogiego lenistwa na wsi. My spedzilismy wakacje odkrywajac wielkie miasta, ale po takim urlopie wcale nie wrocilam wypoczeta. Pozdrawiam serdecznie Beata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie jeszcze jednego urlopu Ci życzę - spokojnego i leniwego.

      Usuń
  6. Tak piszesz o Prouście, że może warto byłoby się skusić? Nie...chyba jednak nie - zawiłych zdań na pół strony nie przeskoczę.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję :-)