środa, 19 października 2016

BYŁY SOBIE ŚWINKI DWIE...




Kliknij tutaj ;-)

Two Pigs - stitchingcards.com

Dwaj studenci politechniki przechodzą obok uniwersytetu medycznego. W pewnym momencie jeden mówi do drugiego: - Wiesz, tak sobie pomyślałem, że jak z nich będą tacy lekarze, jak z nas inżynierowie, to strach chorować.

I coś w tym starym dowcipie jest, skoro dopiero czwarty lekarz, pulmonolog, podał jakiś konkret dotyczący męczącego mnie wciąż kaszlu. Ledwo zaczęłam mu opowiadać, jak to już drugi miesiąc kaszel umila mi życie, a on stwierdził, że podejrzewa koklusz, czyli krztusiec, czyli to, co już miesiąc temu sugerowałam lekarce rodzinnej, a co ona odrzuciła jako chorobę wieku dziecięcego, a tymczasem na krztusiec, który jest chorobą mocno zakaźną i przenosi się drogą kropelkową podczas kaszlu, można zachorować w każdym wieku, bo szczepionka podawana w dzieciństwie działa najwyżej przez dziesięć lat. Czekam teraz na wynik badania krwi, które potwierdzi lub wykluczy zakażenie pałeczką krztuśca, a czeka się na niego minimum dwa tygodnie. I mam nadzieję, że będzie to wynik jednoznaczny, bo wynik rezonansu taki nie jest - typowych zmian chorobowych nie widać, ale się ich nie wyklucza. Specjalista, który mi go zlecił, po zapoznaniu się z wynikiem stwierdził, że powodu do niepokoju nie ma, choć stuprocentowej gwarancji nikt mi nie da. I oby miał rację, bo jeśli się pomylił, konsekwencje mogą być dla mnie bardzo nieciekawe. Nie rozumiem tylko jednego - skoro wynik jest jaki jest, a nawrót choroby jest możliwy, dlaczego nie zlecił dokładniejszego badania, które dałoby większą pewność, że rzeczywiście nie ma czym się niepokoić. Pewnie limit przyznany przez NFZ już się skończył, bo nie sądzę, żeby lekarz tej specjalności był aż takim optymistą.

Książkowo bez zmian - nadal Proust i Strona Guermantes, czyli trzecia część cyklu W poszukiwaniu straconego czasu.


Do miłego :-)

PS. Rezonans nie ma nic wspólnego z kaszlem. To zupełnie inna bajka.

14 komentarzy:

  1. Śliczna kartka.
    Zdrówka życzę i mam nadzieję, że w końcu Cię zdiagnozują.
    Ja mam już po dziurki w nosie lekarzy. Od stycznia ze mną nie mogą dać rady :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Moniko i również zdrowia życzę :-)

      Też mam już dość chodzenia do lekarzy, zwłaszcza do mojej lekarki rodzinnej, z którą we wrześniu spotykałam się co tydzień, ale jak mus, to mus, niestety.

      Usuń
  2. Trzymaj się i walcz:)
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam się i walczę, bo nic innego mi nie pozostało :-)

      Pozdrawiam :-)

      Usuń
  3. Lekarzom ciężko dzisiaj zaufać. Trzeba samemu starać się poznać co dolega, by podjąć jeżeli to się da rozmowę w gabinecie.
    I jeszcze na dodatek czytać dokładnie ulotki do leków.

    Życzę zdrowia.....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :-)

      Krótko mówiąc - pacjencie lecz się sam. Niestety nie wszyscy lekarze słuchają pacjentów i traktują wszystkich według podręcznikowego wzorca a ja, tak jak każdy pacjent, podręcznikowa nie jestem i wymagam indywidualnego podejścia.

      Usuń
  4. Świetne świnki. Oby takich znawców za dużo się nie wyszkoliło 😉
    Zdrówka dużo zyczę i obyś w końcu znała przyczynę kaszlu.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jakie urocze swinki. Duzo zrowia, aby sie ten koszmar juz skonczyl...

    OdpowiedzUsuń
  6. Och... dziękuję za świnki. Umiliłaś mi wieczór.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cała przyjemność po mojej stronie :-)

      Usuń
  7. Jakie śmieszne te świnki:)
    O leczeniu w Polsce to szkoda gadać, tylko przykre że to o nasze i naszych bliskich zdrowie i życie chodzi.
    Życzę zdrowia i wytrwałości.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję :-)