środa, 8 lutego 2017

POMOŻECIE?

Kliknij tutaj ;-)
Floral Greeting Mother's Day - stitchingcards.com
Po siedmiu tomach i sześciu miesiącach delektowania się wspomnieniami wywołanymi smakiem maczanej w herbacie magdalenki, wybrałam się na Śniadanie u Tiffany'ego


I kim okazał się być narrator? Początkującym pisarzem, dla którego inspiracją do napisania książki było wspomnienie wywołane rozmową z zaprzyjaźnionym barmanem. Przypomina Wam to coś? Bo mi tak troszkę kojarzy się z Proustem. I w Śniadaniu... i u Prousta pojawia się też wzmianka o kursach Berlitza.  

Śniadanie... było lekkie, łatwe i przyjemne w odbiorze, choć sama Holly nieco denerwująca, jakby na jakiś deficyt cierpiała, ale też intrygująca. Czytało się je tak szybko i było tak wciągające, że nie dało się zatrzymać po przeczytaniu wyzwaniowych dziesięciu stron, więc w poniedziałek przeczytałam ich pięćdziesiąt, we wtorek pozostałe trzydzieści sześć. I koniec. Aż żałowałam, że nie zaczęłam czytać go w weekend, bo "łyknęłabym" je w jeden wieczór, a tak sen mnie zmorzył - zawsze tak mam, gdy chcę poczytać do poduszki. Teraz trzeba obejrzeć film.

Taki komentarz pojawił się na moim drugim blogu - wklejam w całości:
Kochani! AKCJA JEST! W obieg! Oliwka 22. lutego kończy 6 - lat. U Oliwii w wieku 19 miesięcy zdiagnozowano nowotwór złośliwy - Neuroblastoma. Po leczeniu onkologicznym zmaga się z niedoborem odporności tzw. SAD (brak przeciwciał swoistych). Co chwila coś… Nieustające infekcje, antybiotyki. Oliwka nie rozumie, dlaczego inne dzieci mogą cały czas biegać po dworzu, a Ona najczęściej patrzy tylko zza okna... Uwielbia kartki urodzinowe, a szczegolnie listy napisane specjalnie do niej! Nie czekajmy! Czasu mało! Niech Oliwka tego dnia będzie NAJSZCZĘŚLIWSZA �� Najwieksza Fanka Krainy Lodu, Myszki Minni, Marty mówi nie może się doczekać karteczek:)))
ADRES: 
Oliwia Lisewska
Modrzejewskiej 55a/2
75-726 Koszalin. 

To co? Wysyłamy? Ja na pewno, zwłaszcza że to dziewczynka z mojego miasta, więc wystarczy zrobić sobie spacerek i wrzucić kartkę do jej skrzynki na listy. 
Do poczytania :-)

4 komentarze:

  1. To nic złego czasami sięgnąć po coś lekkiego :) A może i ja się skuszę :) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, zwłaszcza że to klasyka XX wieku :-)

      Usuń
  2. Nic dziwnego, że po tylu setkach stron, marne osiemdziesiąt połykasz na raz (albo dwa).
    Ja chyba nie czytałam Śniadania, albo nie pamiętam, za to Audrey pamiętam z filmu, no ale jej trudno nie pamiętać. :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zwłaszcza gdy te osiemdziesiąt kilka stron czyta się praktycznie samo. Film ostatnio był w telewizji w grudniu, załapałam się przypadkiem na końcówkę, gdy wieszałam po praniu zasłony u ojca, a on to akurat oglądał. Może kiedyś w dzieciństwie oglądałam go, bo na przykład rodzice akurat oglądali, ale nie pamiętam, czy na pewno.

      Usuń

Dziękuję :-)