środa, 8 marca 2017

BRATKI DLA AGATKI I WSZYSTKICH PAŃ

Kliknij tutaj :-)

Niebiesko-fioletowe bratki, które widzicie poniżej, zrobiłam w ramach Kartkowej Wymianki Kwiatowej w Misiowym Zakątku, a powędrowały one do Agaty/Agulek prowadzącej blog Haftowane pasje. Z najlepszymi życzeniami dedykuję je również każdej z zaglądających tu Pań, bo przecież dziś nasze święto.

Country Flower : Pansy - form-a-lines.net
Zwykle tego nie robię. Zwykle nie wypożyczam z biblioteki więcej niż jedną książkę - raz, żeby swoim powolnym czytaniem nie blokować innym dostępu do poszukiwanych przez nich tytułów, a dwa - żeby czekający na regale stosik nie kusił mnie i nie rozpraszał przy czytaniu (od tego są moje własne książki), jednak wczoraj uległam jakiejś dziwnej pokusie i przyniosłam cztery. 



Pocieszającym jest jedynie fakt, że trzy z nich to lektury, które ma przeczytać, bądź przeczytała już Drugoklasistka, czyli moja Mała Siostrzenica, więc powinnam się z nimi szybko uporać. Na pierwszy ogień poszło Dziecię elfów Hansa Christiana Andersena.

I wiecie co? Chyba jestem już za stara na czytanie baśni, bo mi się ta Calineczka jakaś taka wybrakowana wydawała i miałam wrażenie, że czytam streszczenie, a nie pełny tekst. 

Następna w kolejności była Nasza mama czarodziejka Joanny Papuzińskiej. Powinnam raczej napisać prof. Joanny Papuzińskiej, gdyż była ona wykładowcą w Instytucie, w którym studiowałam. Niestety, nie miałam okazji uczestniczyć w jej wykładach.


Tu już wrażenia lepsze - krótko, bo krótko, ale konkretnie. No i okazało się, że to właśnie z tej książki pochodzi historia o księżycu z obtłuczonym rożkiem. O dzierganiu też w niej jest: 
Wtedy w ręku mamy zamigotały druty, prędko, prędziutko. Czerwona nitka zaczęła zmieniać się w mocną, gęstą siateczkę. A każde nowo zrobione oczko mama podciągała do góry jakoś tak zgrabnie, że biegło po nitce i zatrzymywało się dopiero na dachu dzwonnicy. (...) Wkrótce dach dzwonnicy zaczerwienił się, bo czerwona mocna siateczka pokrywała go coraz gęściej. (...) Niedługo kolorowa pajęczynka okrywała całą dzwonnicę aż  do dołu, przytrzymywała obluzowane dachówki.

I ostatnia lektura - Dzieci z Bullerbyn Astrid Lindgren. Co się z nią moja Mała Siostrzenica namęczyła, to tylko ona wie i moja Siostra, a przecież to taka miła w czytaniu książka - przynajmniej dla mnie. 


Po raz pierwszy z gromadką z Bullerbyn spotkałam się na długo przed pójściem do szkoły - fragmenty książki miałam na kliszy do wyświetlania przez diaskop Ania (pamięta jeszcze ktoś to ustrojstwo?) i właśnie wtedy polubiłam te dzieciaki, a historią którą najlepiej pamiętam z tamtego czasu jest ta o ruszającym się zębie Ollego. Co prawda książkę czytałam stosunkowo niedawno, gdy w podstawówce czytał ją Gimnazjalista, ale chciałam sprawdzić, czy jak zwykle zrobię się głodna czytając o kawałku kiełbasy dobrze obsuszonej, o którym w drodze do sklepu śpiewały Lisa i Anna. Oj, już mi ślinka cieknie - normalnie zaraz pójdę do sklepu po kabanosy, ale najpierw pójdę z koleżankami z pracy świętować Dzień Kobiet.

Do poczytania :-)

15 komentarzy:

  1. Śliczna kartka.
    Jakoś nie przepadałam za "Dziećmi z Bullerbyn"...
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzieci z Bullerbyn to mój niekwestionowany numer 1 :) :) :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ach, Dzieci z Bullerbyn. Chyba nawet z sentymentu mam jeszcze tę książkę ukrytą w zakamarkach szafy :)
    Chciałabym by takie piękne bratki rozkwitły nie tylko na Twojej kartce, ale również za moim oknem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję renczi :-)

      Wiosna idzie, to może Ci takie bratki zakwitną. A te Twoje "Dzieciz Bullerbyn" to może takie małe, żółte i pękate? Myślałam, że takie dostanę, a tymczasem mam nowsze wydanie.

      Usuń
    2. Dokładanie tak, małe, żółte i pękate :)

      Usuń
  4. W czasach szkolnych przeczytałam wszystkie lektury ale te pamiętam jedynie z tytułów. Mam nadzieję, że świętowanie było udane.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to pilna uczennica z Ciebie - ja w szkole czytałam dużo, ale niekoniecznie lektury. Świętowanie udane.

      Usuń
  5. A ktoś tu niedawno nam pisał, że nie potrafi o ksiązkach napisać opinii? I proszę, jak okazało się, że możesz bardzo ładnie, zachęcająco i konkretnie o każdej z nich napiać. Pozdrawiam i czekam na kolejne opinie ksiązkowe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo nie potrafię. Udaje mi się to tylko wtedy, gdy książka w jakiś sposób mnie poruszy, gdy jest w niej coś takiego, że zapada mi w pamięć.

      Usuń
  6. W szkole przeczytałam niemal wszystkie lektury, ale większości z nich nie pamiętam i "Dzieci z Bullerbyn" właśnie do nich należą. Po twoim wpisie naszła mnie na nie ochota, tym bardziej że szukam czegoś dłuższego dla mojego 6 latka do czytania przed spaniem... :-)
    Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że moje czytanie Cię zainspirowało, pozdrawiam serdecznie i życzę miłej lektury :-)

      Usuń
  7. Piękna karteczka. Dziękuję za życzenia.
    A tak w ogóle to co ty robisz ze swoimi karteczkami, bo mi się wydaje, że mało kto już w dzisiejszych czasach wysyła kartki. Ja tego zupełnie nie robię, więc jakoś ciężko mi znaleźć motywacje do ich tworzenia.
    Dzieci z Bullerbyn to też książka mojego dzieciństwa.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Magdo :-)

      Kartki tworzę do tak zwanej szuflady, wysyłam do znajomych na urodziny/imieniny/święta, czasem biorę udział w akcjach wysyłania kartek do chorych dzieci, czasem bawię się w blogowe wymianki kartkowe, kilka udało mi się sprzedać, ale bardzo mało.

      Usuń

Dziękuję :-)