środa, 1 marca 2017

PSIAŃKA

Kliknij tutaj :-)
Bookmark Bells, Hearts and Rings - stitchingcards.com
Ja wiedziałam, że tak będzie. Że prędzej czy później zostanę psią niańką u mojej Siostry. Zostałam nią już po dwóch dniach i spędziłam z psem weekend. Oczywiście nie 24 h na dobę, ale czas, gdy Siostra była w pracy. Gimnazjalista chciał kota i stwierdził, że psim dzieciuchem nie będzie się  zajmował, a kto sprawdza się najlepiej w awaryjnych sytuacjach, gdy trzeba z dziećmi, a teraz i z psem posiedzieć? Wiadomo, najukochańsza na świecie ciociusia. I w ten właśnie sposób zostałam psiańką, czyli psią niańką.

W czytaniu drugi tom Krzyżaków Henryka Sienkiewicza


Myślałam, że skończę czytać podczas poniedziałkowo-wtorkowej podróży do stolicy, ale o ile jadąc tam czytałam przez większą część podróży, to wracając miałam w przedziale trzy sympatyczne emerytki jadące do kołobrzeskich sanatoriów i jak się rozgadały(śmy), to o czytaniu nie było mowy. Może to i dobrze, bo gdyby były jakieś wzruszające momenty, takie jak spotkanie okaleczonego Juranda, śmierć Danuśki i przywiezienie jej zwłok do Spychowa, to musiałabym się bardzo gimnastykować, żeby nie rozpłakać się przy ludziach. Jakaś nadwrażliwa zrobiłam się na "starość".

Do poczytania :-)

12 komentarzy:

  1. Taka ciocia to skarb :D Super trafiłaś w pociągu :) Zawsze, gdy spotkam jakieś sympatyczne nieznajome osoby, robi mi się trochę lżej na duszy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba przyznać, że panie były wyjątkowo sympatyczne i to ich gadulstwo nawet tak nie raziło, a jakich ciekawych sanatoryjnych historyjek przy okazji się nasłuchałam.

      Usuń
  2. Dobrze, ze szczeniaczki są takie słodkie. Na ogół. :))
    Ja jakoś Krzyżaków nie za bardzo lubię, ale może za mało się starałam. :)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten szczeniaczek jest naprawdę słodki i szkoda mi rozstawać się z nim, ale jak do mnie przyjdzie, to muszę mieć oczy dookoła głowy, bo o ile u Siostry już zaczyna rozumieć, co mu wolno, a czego nie, to u mnie jeszcze nie i trochę sobie pozwala pobroić.

      Na "Krzyżaków" nie narzekam i czytanie ich sprawia mi większą przyjemność niż oglądanie filmu, który mam zamiar sobie przypomnieć.

      Usuń
  3. A czy nie skończy sie wszystko tym, że sama pobiegniesz do schroniska po pieska dla siebie? Od takich stworzonek bardzo się łatwo uzależnić. Wiem, bo miałam.
    Pozdrowienka z Wilna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznaję, że przemknęła mi taka myśl przez głowę, ale nie, nie przygarnę psa.

      Usuń
  4. "Nigdy nie mów nigdy"- taka jest życiowa realność.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "I na zawsze też nie". Jeśli Siostra - tfu, tfu, tfu, odpukać w puste i niemalowane, nie uszczęśliwi mnie swoim psem, to zapewniam Cię, że żadnego innego w moim domu nie będzie, nie ma takiej możliwości.

      Usuń
  5. Świetne określenie: psiańka! Dawno tu nie zaglądałam, a tu ciągle cudowne hafciki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :-) Miło mi, że o mnie pamiętasz, zapraszam częściej :-)

      Usuń
  6. Jak widzę, własnych zwierzaków już nie potrzebujesz ;-)
    Twoje karteczki uświadamiają mi, że Święta tuż tuż. Polecałaś mi wypróbować moje akwarelowe eksperymenty do robienia kartek, ale chyba nie wiedziałabym jak się za to zabrać. Zrobiłam kiedyś kilka kartek, ale chyba teraz bym już nie umiała.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słusznie zauważyłaś, że własnych zwierząt już nie potrzebuję. Już albo jeszcze. Miałam ich kilka i na razie mi wystarczy, a jak mi się za jakimś zatęskni, to "pożyczę" od Siostry psa lub świnkę morską, albo pojadę na weekend do Mamy, bo tam jest kot.

      Skoro zrobiłaś już kiedyś kilka kartek, to pewnie umiałabyś je zrobić jeszcze raz, choć domyślam się, że kartkową miniaturkę trudniej jest namalować niż coś większego, ale spróbować można.

      Usuń

Dziękuję :-)