środa, 30 sierpnia 2017

ŚRODA Z KSIĄŻKĄ (9)

Kliknij tutaj ;-)
Teddy Bear by Darsie Bruno - All Ways Stamping & Scrapping
Ufff... Zdążyłam... Kartka dla małego Manuela gotowa. Świeżutka, prosto spod igły. Przygotowanie jej zajęło mi dwie niedziele. Teoretycznie wzór prosty, tyle że z mnóstwem położonych blisko siebie dziurek i ze ściegiem co piątą dziurkę, tak dał mi po oczach, że w jedną niedzielę nie byłam w stanie go skończyć - po wyszywaniu misia wyszycie napisu i ramki było czystą przyjemnością, choć oczy też się buntowały.

Książkowo Świat Zofii Josteina Gaardera - nie jest to książka, którą można ot tak raz dwa przeczytać, a po przeczytaniu odłożyć i zapomnieć o jej istnieniu. Jest to książka, którą należy czytać uważnie i powoli. Jest to książka, do której od czasu do czasu trzeba wracać, żeby uporządkować sobie to, co wcześniej się z niej wyczytało. 



Do poczytania :-)

środa, 23 sierpnia 2017

ŚRODA Z KSIĄŻKĄ (8) - GROETEN UIT HOORN

Kliknij tutaj ;-)
Groeten uit Hoorn, czyli pozdrowienia z Hoorn. W ubiegłym tygodniu, po czternastogodzinnej podróży powrotnej z Holandii byłam zbyt zmęczona, żeby podzielić się z Wami wrażeniami, więc robię to dziś.

Co mi się najbardziej podobało? Hoorn, z którego kilka migawek możecie zobaczyć poniżej, duże poodsłaniane okna, przez które było dokładnie widać wnętrza mieszkań (niektóre z okien i wnętrz były tak ładnie poprzystrajane, że czasami miałam wątpliwości, czy to jeszcze mieszkanie, czy mały sklepik z dekoracjami wnętrz) i ich właściciele z uśmiechem machający do przechodniów, a także przechodnie pozdrawiający się nawzajem.

video

Co mnie zaskoczyło? Fakt, że nie sprząta się po psach, chyba że pies zostawi pamiątkę na chodniku, wtedy trzeba ją zabrać, na trawniku może zostać (dziwnie się z tym czułam, zwłaszcza gdy trawnik był ładnie przystrzyżony), chyba że trawnik jest oznaczony tabliczką z zakazem wyprowadzania psów, to wiadomo, że tam się psa nie wpuszcza.

I na koniec moja porażka, czyli jazda na rowerze - w końcu pobyt w Holandii zobowiązuje. Fakt, jazdy na rowerze się nie zapomina, ale nie jeżdżąc nie nabiera się też wprawy, a ja ostatni raz jeździłam latem 1995 roku. Póki ścieżki rowerowe biegły wzdłuż jezdni i były od niej oddzielone trawnikiem lub żywopłotem, albo jeździłyśmy po małych uliczkach na przedmieściach było jeszcze w miarę, ale gdy trzeba było jechać ścieżką namalowaną na jezdni, a obok przejeżdżały samochody, to już było dla mnie za dużo - na uczestnika regularnego ruchu drogowego się nie nadaję, więc zamiast jeździć rowerem spacerowałam.

Podsumowując - czuję niedosyt i chętnie jeszcze bym sobie pospacerowała wąziutkimi uliczkami Hoorn.

Książkowo Świat Zofii Josteina Gaardera - niby to dla młodzieży, niby przystępnie napisane, a i tak niektóre fragmenty muszę czytać dwa razy, bo coś mi od czasu do czasu umyka.



Do poczytania :-)

środa, 16 sierpnia 2017

ŚRODA Z KSIĄŻKĄ (7)

Kliknij tutaj ;-)
Weronika ze Świata nicią malowanego poprosiła mnie o umieszczenie informacji o akcji Kartka dla Manuela, którą współorganizuje wraz z Gosią - autorką bloga To co lubię.

Manuel jest trzyletnim synkiem naszej blogowej znajomej Ewy, prowadzącej blog Villa Ewa i niedawno okazało się, że jest poważnie chory. Weronika i Gosia postanowiły umilić mu pobyt w szpitalu kartkami i żeby radość chłopca była jak największa, proszą nas o włączenie się do tej akcji. Do końca sierpnia robimy kartki i wysyłamy je na adres Weroniki (kontakt z Weroniką amaranth1986@gmail.com), a ona wszystkie prześle do Manuela.

Lily - stitchingcards.com
Tę skromniutką kartkę z lilią zrobiłam na lipcowy etap Kwiatowej Wymianki Kartkowej organizowanej przez Lidkę/Czarną Damę z Misiowego Zakątka.

A co czytam? Aktualnie Świat Zofii Josteina Gaardera, żeby choć trochę poszerzyć swoją marną wiedzę o filozofii, która, prawdę mówiąc, niespecjalnie mnie pociąga, ale wypada co nieco o niej wiedzieć, zwłaszcza gdy co i rusz w czytanych książkach natrafia się na jakieś odniesienia do niej. Drugi powód sięgnięcia po tę książkę jest taki, że jej tytuł skojarzył mi się z tytułem musicalu (Sofies Welt), w którym wiosną zagrał mój ulubiony Alfred z Tańca wampirów, z którym miałam okazję zamienić kilka słów podczas targów turystycznych w Berlinie wiosną 1998 roku (w sam Dzień Kobiet), na których z kilkoma innymi artystami właśnie Tańcem wampirów promował Austrię.



Wcześniej ze wzruszeniem przeczytałam, a raczej przypomniałam sobie, polecane przez Beatę z Mody na bio Wspominki o Włodzimierzu Wysockim Daniela Olbrychskiego


Przypomniałam, bo czytałam je przy okazji pisania pracy dyplomowej o jedynym w Polsce Muzeum Włodzimierza Wysockiego, które przynosi rozgłos mojemu miastu. W tej chwili losy Muzeum są niepewne, gdyż wiosną ubiegłego roku przedwcześnie zmarła jego założycielka - wielka pasjonatka i znawczyni Wysockiego i jego twórczości. O Wysockim wiedziała wszystko i opowiadała o nim jak nikt, a  ja mogłam jej słuchać godzinami. Potrafiła dotrzeć i pozyskać najbardziej niedostępne materiały o nim, organizowała różne imprezy upamiętniające go, jak na przykład Międzynarodowy Festiwal Filmów Dokumentalnych o Włodzimierzu Wysockim "Pasje według świętego Włodzimierza", a ze swoją działalnością nie ograniczała się tylko do naszego miasta. 

Przeczytałam też opracowaną przez studentów ("mojego") Uniwersytetu Warszawskiego broszurkę Muzułmanin, czyli kto? (do pobrania tutaj) i jestem nią rozczarowana, bo nie znalazłam w niej odpowiedzi na nurtujące nie tylko mnie pytanie, czy muzułmanów należy się bać?


Do poczytania :-)

środa, 9 sierpnia 2017

ŚRODA Z KSIĄŻKĄ (6)

Kliknij tutaj ;-)

Piszę dziś ze Zwaag leżącego na przedmieściach Hoorn w Północnej Holandii w Królestwie Niderlandów, w którym goszczę od piątkowego wieczoru, a do towarzystwa mam moją Małą Siostrzenicę, która zostanie tu do końca wakacji - ja wracam w niedzielę. 

Czas upływa nam na słodkim nicnierobieniu - trochę spacerujemy, trochę jeździmy rowerami, raz wypuściłam się do centrum Hoorn, ale że było to w ramach porannego spaceru z psem (tym samym, którego psiańką bywałam w Polsce), to tylko posiedziałam chwilę na brzegu jeziora Markermeer.



Na zwiedzanie miasta wybiorę się bez psa, jak tylko poprawi się pogoda - od wczoraj mamy tu niesprzyjającą spacerom listopadową aurę.


Moje towarzyszki podczas spaceru w deszczu

W czytaniu końcówka powojennych dziejów mojego miasta.

Dzieje Koszalina. T. 2, Po 1945 roku / pod red. nauk. Bogusława Polaka. -    Koszalin : Koszalińska Biblioteka Publiczna im. Joachima Lelewela przy współpracy Archiwum Państwowego, Muzeum, 2016.

Do poczytania :-)

środa, 2 sierpnia 2017

ŚRODA Z KSIĄŻKĄ (5)

Kliknij tutaj ;-)


Bookmark WM Snakeshead - stitchingcards.com
Bałagan już w zasadzie opanowany, mebelki dla krasnoludków i pełnowymiarowa szafa wypełnione są tym, co w nich być powinno. To co się nie zmieściło, to makulatura, której nie można ot tak sobie wyrzucić, gdyż są to różne nasze przeterminowane już dokumenty przechowywane na wszelki wypadek, więc już drugi tydzień bawię się w niszczarkę, bo ta biedronkowa jest jakaś felerna i częściej się zacina (nawet co drugą kartkę) niż tnie, a że ciągłe przepychanie jej zajmuje sporo czasu, to drę papiery sama i tak mnie to darcie wciągnęło, że najchętniej nie robiłabym nic innego, tylko darła, darła i darła, ale zdarza mi się też czytać - w dalszym ciągu historię mojego miasta. 

Dzieje Koszalina. T. 2, Po 1945 roku / pod red. nauk. Bogusława Polaka. -    Koszalin : Koszalińska Biblioteka Publiczna im. Joachima Lelewela przy współpracy Archiwum Państwowego, Muzeum, 2016.

Do poczytania :-)