środa, 23 sierpnia 2017

ŚRODA Z KSIĄŻKĄ (8) - GROETEN UIT HOORN

Kliknij tutaj ;-)
Groeten uit Hoorn, czyli pozdrowienia z Hoorn. W ubiegłym tygodniu, po czternastogodzinnej podróży powrotnej z Holandii byłam zbyt zmęczona, żeby podzielić się z Wami wrażeniami, więc robię to dziś.

Co mi się najbardziej podobało? Hoorn, z którego kilka migawek możecie zobaczyć poniżej, duże poodsłaniane okna, przez które było dokładnie widać wnętrza mieszkań (niektóre z okien i wnętrz były tak ładnie poprzystrajane, że czasami miałam wątpliwości, czy to jeszcze mieszkanie, czy mały sklepik z dekoracjami wnętrz) i ich właściciele z uśmiechem machający do przechodniów, a także przechodnie pozdrawiający się nawzajem.


Co mnie zaskoczyło? Fakt, że nie sprząta się po psach, chyba że pies zostawi pamiątkę na chodniku, wtedy trzeba ją zabrać, na trawniku może zostać (dziwnie się z tym czułam, zwłaszcza gdy trawnik był ładnie przystrzyżony), chyba że trawnik jest oznaczony tabliczką z zakazem wyprowadzania psów, to wiadomo, że tam się psa nie wpuszcza.

I na koniec moja porażka, czyli jazda na rowerze - w końcu pobyt w Holandii zobowiązuje. Fakt, jazdy na rowerze się nie zapomina, ale nie jeżdżąc nie nabiera się też wprawy, a ja ostatni raz jeździłam latem 1995 roku. Póki ścieżki rowerowe biegły wzdłuż jezdni i były od niej oddzielone trawnikiem lub żywopłotem, albo jeździłyśmy po małych uliczkach na przedmieściach było jeszcze w miarę, ale gdy trzeba było jechać ścieżką namalowaną na jezdni, a obok przejeżdżały samochody, to już było dla mnie za dużo - na uczestnika regularnego ruchu drogowego się nie nadaję, więc zamiast jeździć rowerem spacerowałam.

Podsumowując - czuję niedosyt i chętnie jeszcze bym sobie pospacerowała wąziutkimi uliczkami Hoorn.

Książkowo Świat Zofii Josteina Gaardera - niby to dla młodzieży, niby przystępnie napisane, a i tak niektóre fragmenty muszę czytać dwa razy, bo coś mi od czasu do czasu umyka.



Do poczytania :-)

4 komentarze:

  1. Ze zdjęć wnioskuję, że wyjazd był udany, a o rowerowych potyczkach będziesz wspominać z uśmiechem po jakimś czasie. Właśnie dzięki Tobie "studiuję " świat Zofii i jej spotkania z filozofami. Czyta się nieszybko, ale jest nad czym pomysleć. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, wyjazd był udany, a rowerem się nie przejmuję. Pozdrawiam serdecznie :-)

      Usuń
  2. Holendrzy przeciez sa mistrzami rolnictwa, oszczednosci i osiagania gigantycznych plonow w nienajcieplejszym klimacie... To chyba wyjasnialoby ta historie z psia kupa. Wykorzystac jak najlepiej to, co natura daje nam za darmo. Tu jako darmowy nawoz. Pozdrawiam serdecznie Beata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To całkiem logiczne wyjaśnienie. Słyszałam, że kupy zostają, bo po to płaci się podatek za psa, żeby były sprzątnięte - zauważyłam, że są przykrywane skoszoną trawą, czy czymś takim.

      Usuń

Dziękuję :-)