RAKIETA DLA MICHAŁKA

Kliknij tutaj ;-)
Rakieta, którą widzicie poniżej, powędrowała do Michałka, który wskutek nieszczęśliwego wypadku stał się dzieckiem autystycznym. Pisałam o nim tutaj, a więcej informacji znajdziecie na fejsbukowym profilu akcji

Space Rocket - stitchingcards.com
Książkowo w dalszym ciągu Proust i jego zakwitające dziewczęta - swoją drogą ładnie nazwał czas dojrzewania, pierwszych fascynacji płcią przeciwną i pierwszych miłości, prawda? 


Kaszlę nadal, choć nieco rzadziej niż przed tygodniem. I jest ciut lepiej - na tyle, że już w ubiegłym tygodniu od kaszlu popękały mi naczynka w obu oczach i wyglądam jak czerwonooki królik skrzyżowany z pandą, bo dookoła oczu mam sine obwódki. W sumie nie ma się czym przejmować - czerwony to mój ulubiony kolor i do twarzy mi w nim, a fiolet ładnie podkreśla zieleń moich tęczówek. Do tego mam duszności, boli mnie gardło i momentami tracę głos, czyli wesoło nie jest, dlatego od poprzedniej środy jestem na zwolnieniu, a od wczoraj  biorę trzeci antybiotyk - pielęgniarka przychodzi do mnie dwa razy dziennie i podaje mi go w bolesnych zastrzykach. Oby okazały się skuteczne. Osobiście obstawiam krztusiec, ale że to choroba wieku dziecięcego, a nie średniego, to po prostu mam bliżej nieokreśloną silną infekcję dróg oddechowych.

Do miłego :-)