środa, 20 września 2017

ŚRODA Z KSIĄŻKĄ (12)

Kliknij tutaj ;-)

Wrzesień to idealna pora na przygotowywanie kartek bożonarodzeniowych - w grudniu nie będzie na to czasu. Po prezentowanych tydzień temu jeżykach, przyszła pora na bałwanka. 

Frosty Snowman by Darsie Bruno
W czytaniu Dżuma Alberta Camus, czyli powrót do mojej prywatnej listy lektur obowiązkowych numer jeden, którą tworzą przeczytane lub nie lektury szkolne i z czasów studiów oraz listy lektur obowiązkowych numer dwa, czyli książek z Kolekcji Gazety Wyborczej : XX wiek.

Do poczytania :-)

środa, 13 września 2017

ŚRODA Z KSIĄŻKĄ (11)

Kliknij tutaj ;-)

Hedgehogs - stitchingcards.com

Mamy wrzesień, wkrótce zacznie się jesień, a jak jesień, to i jeżyki. Tym razem zakochane jeżyki z zestawu Animal lovers w wersji bożonarodzeniowej pod gałązkami jemioły i ostrokrzewu - jest to moja własna wersja tej kartki ze Stitching Cards. Haftowanie kartek na Boże Narodzenie w środku lata, wiosny czy jesieni to dla mnie nie problem, choć przyznaję, że za pierwszym razem czułam się nieco dziwnie, ale przecież projektanci mody swoje sezonowe kolekcje też projektują i pokazują z wyprzedzeniem, a tę kartkę zrobiłam już w styczniu. 
 

Do poczytania :-)

środa, 6 września 2017

ŚRODA Z KSIĄŻKĄ (10)

Kliknij tutaj ;-)

Kartkę z makami przygotowałam w ramach sierpniowego etapu Kwiatowej Wymianki Kartkowej organizowanej przez Lidkę/Czarną Damę z Misiowego Zakątka. Wszystkie kartki z makami można zobaczyć tutaj.

Książkowo Świat Zofii Josteina Gaardera i niespodziewany zwrot akcji - okazało się, że Zofia jest postacią z powieści pisanej przez tajemniczego ojca równie tajemniczej Hildy.
 


Wszystkim rozpoczynającym rok szkolny życzę, by był on pomyślny i przyniósł same pozytywne zmiany.

Do poczytania :-)

środa, 30 sierpnia 2017

ŚRODA Z KSIĄŻKĄ (9)

Kliknij tutaj ;-)
Teddy Bear by Darsie Bruno - All Ways Stamping & Scrapping
Ufff... Zdążyłam... Kartka dla małego Manuela gotowa. Świeżutka, prosto spod igły. Przygotowanie jej zajęło mi dwie niedziele. Teoretycznie wzór prosty, tyle że z mnóstwem położonych blisko siebie dziurek i ze ściegiem co piątą dziurkę, tak dał mi po oczach, że w jedną niedzielę nie byłam w stanie go skończyć - po wyszywaniu misia wyszycie napisu i ramki było czystą przyjemnością, choć oczy też się buntowały.

Książkowo Świat Zofii Josteina Gaardera - nie jest to książka, którą można ot tak raz dwa przeczytać, a po przeczytaniu odłożyć i zapomnieć o jej istnieniu. Jest to książka, którą należy czytać uważnie i powoli. Jest to książka, do której od czasu do czasu trzeba wracać, żeby uporządkować sobie to, co wcześniej się z niej wyczytało. 



Do poczytania :-)

środa, 23 sierpnia 2017

ŚRODA Z KSIĄŻKĄ (8) - GROETEN UIT HOORN

Kliknij tutaj ;-)
Groeten uit Hoorn, czyli pozdrowienia z Hoorn. W ubiegłym tygodniu, po czternastogodzinnej podróży powrotnej z Holandii byłam zbyt zmęczona, żeby podzielić się z Wami wrażeniami, więc robię to dziś.

Co mi się najbardziej podobało? Hoorn, z którego kilka migawek możecie zobaczyć poniżej, duże poodsłaniane okna, przez które było dokładnie widać wnętrza mieszkań (niektóre z okien i wnętrz były tak ładnie poprzystrajane, że czasami miałam wątpliwości, czy to jeszcze mieszkanie, czy mały sklepik z dekoracjami wnętrz) i ich właściciele z uśmiechem machający do przechodniów, a także przechodnie pozdrawiający się nawzajem.

video

Co mnie zaskoczyło? Fakt, że nie sprząta się po psach, chyba że pies zostawi pamiątkę na chodniku, wtedy trzeba ją zabrać, na trawniku może zostać (dziwnie się z tym czułam, zwłaszcza gdy trawnik był ładnie przystrzyżony), chyba że trawnik jest oznaczony tabliczką z zakazem wyprowadzania psów, to wiadomo, że tam się psa nie wpuszcza.

I na koniec moja porażka, czyli jazda na rowerze - w końcu pobyt w Holandii zobowiązuje. Fakt, jazdy na rowerze się nie zapomina, ale nie jeżdżąc nie nabiera się też wprawy, a ja ostatni raz jeździłam latem 1995 roku. Póki ścieżki rowerowe biegły wzdłuż jezdni i były od niej oddzielone trawnikiem lub żywopłotem, albo jeździłyśmy po małych uliczkach na przedmieściach było jeszcze w miarę, ale gdy trzeba było jechać ścieżką namalowaną na jezdni, a obok przejeżdżały samochody, to już było dla mnie za dużo - na uczestnika regularnego ruchu drogowego się nie nadaję, więc zamiast jeździć rowerem spacerowałam.

Podsumowując - czuję niedosyt i chętnie jeszcze bym sobie pospacerowała wąziutkimi uliczkami Hoorn.

Książkowo Świat Zofii Josteina Gaardera - niby to dla młodzieży, niby przystępnie napisane, a i tak niektóre fragmenty muszę czytać dwa razy, bo coś mi od czasu do czasu umyka.



Do poczytania :-)

środa, 16 sierpnia 2017

ŚRODA Z KSIĄŻKĄ (7)

Kliknij tutaj ;-)
Weronika ze Świata nicią malowanego poprosiła mnie o umieszczenie informacji o akcji Kartka dla Manuela, którą współorganizuje wraz z Gosią - autorką bloga To co lubię.

Manuel jest trzyletnim synkiem naszej blogowej znajomej Ewy, prowadzącej blog Villa Ewa i niedawno okazało się, że jest poważnie chory. Weronika i Gosia postanowiły umilić mu pobyt w szpitalu kartkami i żeby radość chłopca była jak największa, proszą nas o włączenie się do tej akcji. Do końca sierpnia robimy kartki i wysyłamy je na adres Weroniki (kontakt z Weroniką amaranth1986@gmail.com), a ona wszystkie prześle do Manuela.

Lily - stitchingcards.com
Tę skromniutką kartkę z lilią zrobiłam na lipcowy etap Kwiatowej Wymianki Kartkowej organizowanej przez Lidkę/Czarną Damę z Misiowego Zakątka.

A co czytam? Aktualnie Świat Zofii Josteina Gaardera, żeby choć trochę poszerzyć swoją marną wiedzę o filozofii, która, prawdę mówiąc, niespecjalnie mnie pociąga, ale wypada co nieco o niej wiedzieć, zwłaszcza gdy co i rusz w czytanych książkach natrafia się na jakieś odniesienia do niej. Drugi powód sięgnięcia po tę książkę jest taki, że jej tytuł skojarzył mi się z tytułem musicalu (Sofies Welt), w którym wiosną zagrał mój ulubiony Alfred z Tańca wampirów, z którym miałam okazję zamienić kilka słów podczas targów turystycznych w Berlinie wiosną 1998 roku (w sam Dzień Kobiet), na których z kilkoma innymi artystami właśnie Tańcem wampirów promował Austrię.



Wcześniej ze wzruszeniem przeczytałam, a raczej przypomniałam sobie, polecane przez Beatę z Mody na bio Wspominki o Włodzimierzu Wysockim Daniela Olbrychskiego


Przypomniałam, bo czytałam je przy okazji pisania pracy dyplomowej o jedynym w Polsce Muzeum Włodzimierza Wysockiego, które przynosi rozgłos mojemu miastu. W tej chwili losy Muzeum są niepewne, gdyż wiosną ubiegłego roku przedwcześnie zmarła jego założycielka - wielka pasjonatka i znawczyni Wysockiego i jego twórczości. O Wysockim wiedziała wszystko i opowiadała o nim jak nikt, a  ja mogłam jej słuchać godzinami. Potrafiła dotrzeć i pozyskać najbardziej niedostępne materiały o nim, organizowała różne imprezy upamiętniające go, jak na przykład Międzynarodowy Festiwal Filmów Dokumentalnych o Włodzimierzu Wysockim "Pasje według świętego Włodzimierza", a ze swoją działalnością nie ograniczała się tylko do naszego miasta. 

Przeczytałam też opracowaną przez studentów ("mojego") Uniwersytetu Warszawskiego broszurkę Muzułmanin, czyli kto? (do pobrania tutaj) i jestem nią rozczarowana, bo nie znalazłam w niej odpowiedzi na nurtujące nie tylko mnie pytanie, czy muzułmanów należy się bać?


Do poczytania :-)

środa, 9 sierpnia 2017

ŚRODA Z KSIĄŻKĄ (6)

Kliknij tutaj ;-)

Piszę dziś ze Zwaag leżącego na przedmieściach Hoorn w Północnej Holandii w Królestwie Niderlandów, w którym goszczę od piątkowego wieczoru, a do towarzystwa mam moją Małą Siostrzenicę, która zostanie tu do końca wakacji - ja wracam w niedzielę. 

Czas upływa nam na słodkim nicnierobieniu - trochę spacerujemy, trochę jeździmy rowerami, raz wypuściłam się do centrum Hoorn, ale że było to w ramach porannego spaceru z psem (tym samym, którego psiańką bywałam w Polsce), to tylko posiedziałam chwilę na brzegu jeziora Markermeer.



Na zwiedzanie miasta wybiorę się bez psa, jak tylko poprawi się pogoda - od wczoraj mamy tu niesprzyjającą spacerom listopadową aurę.


Moje towarzyszki podczas spaceru w deszczu

W czytaniu końcówka powojennych dziejów mojego miasta.

Dzieje Koszalina. T. 2, Po 1945 roku / pod red. nauk. Bogusława Polaka. -    Koszalin : Koszalińska Biblioteka Publiczna im. Joachima Lelewela przy współpracy Archiwum Państwowego, Muzeum, 2016.

Do poczytania :-)

środa, 2 sierpnia 2017

ŚRODA Z KSIĄŻKĄ (5)

Kliknij tutaj ;-)


Bookmark WM Snakeshead - stitchingcards.com
Bałagan już w zasadzie opanowany, mebelki dla krasnoludków i pełnowymiarowa szafa wypełnione są tym, co w nich być powinno. To co się nie zmieściło, to makulatura, której nie można ot tak sobie wyrzucić, gdyż są to różne nasze przeterminowane już dokumenty przechowywane na wszelki wypadek, więc już drugi tydzień bawię się w niszczarkę, bo ta biedronkowa jest jakaś felerna i częściej się zacina (nawet co drugą kartkę) niż tnie, a że ciągłe przepychanie jej zajmuje sporo czasu, to drę papiery sama i tak mnie to darcie wciągnęło, że najchętniej nie robiłabym nic innego, tylko darła, darła i darła, ale zdarza mi się też czytać - w dalszym ciągu historię mojego miasta. 

Dzieje Koszalina. T. 2, Po 1945 roku / pod red. nauk. Bogusława Polaka. -    Koszalin : Koszalińska Biblioteka Publiczna im. Joachima Lelewela przy współpracy Archiwum Państwowego, Muzeum, 2016.

Do poczytania :-)

środa, 26 lipca 2017

ŚRODA Z KSIĄŻKĄ (4)

Kliknij tutaj ;-)


 
Bookmark WM Pimpernel - stitchingcards.com
Tydzień na wsi minął jak z bicza trzasnął. Wróciłam w niedzielę wieczorem, a od poniedziałku "odgruzowywuję" pokój robiąc czystkę w gromadzonej latami "makulaturze" - skąd mi się tego tyle nabrało? No i czytam :-)

Dzieje Koszalina. T. 2, Po 1945 roku / pod red. nauk. Bogusława Polaka. -    Koszalin : Koszalińska Biblioteka Publiczna im. Joachima Lelewela przy współpracy Archiwum Państwowego, Muzeum, 2016.

Do poczytania :-)

środa, 19 lipca 2017

ŚRODA Z KSIĄŻKĄ (3)

Kliknij tutaj ;-)
Bookmark WM Memberland - stitchingcards.com
Jeszcze dwa obrazki i... będę musiała zamknąć blog, bo nie mam nic więcej do pokazania. Przez to zamieszanie z meblami i związany z nim bałagan, którego porządkowanie idzie mi bardzo powoli (ach ta gromadzona latami "makulatura"), w ogóle nie mam weny do haftowania, bo w bałaganie nie umiem funkcjonować - dwa, trzy dni, OK, dam radę, a tu już trzeci tydzień leci. Przedwczoraj zaczęłam urlop, więc coś się w tej kwestii ruszy, ale dopiero w przyszłym tygodniu, bo już w sobotni poranek uciekłam od bałaganu na wieś.

Uciekłam na wieś i... nie czytam. Chwilowo i do czytania nie mam weny i wygląda na to, że dzieje mojego miasta staną się moją lekturą na całe wakacje.

Dzieje Koszalina. T. 2, Po 1945 roku / pod red. nauk. Bogusława Polaka. -    Koszalin : Koszalińska Biblioteka Publiczna im. Joachima Lelewela przy współpracy Archiwum Państwowego, Muzeum, 2016.

Do poczytania :-) 

środa, 12 lipca 2017

ŚRODA Z KSIĄŻKĄ (2)

Kliknij tutaj ;-)
Robótkowo koralikowe różowe stokrotki zrobione na czerwcowy etap Kwiatowej Wymianki Kartkowej organizowanej przez Lidkę/Czarną Damę z Misiowego Zakątka.

Bead Medallion 4: Daisy - stitchingcards.com
Książkowo w dalszym ciągu powojenne dzieje mojego miasta - raz, że publikacja obszerna (496 stron), a ja czytam po dwie-trzy strony dziennie, a dwa - zamieszanie związane z zamianą pokoi i wymianą mebli w jednym z nich nie sprzyja w czytaniu, bo w bałaganie funkcjonować nie potrafię. Na szczęście dziś wieczorem mają przywieźć szafę na ubrania i pościel, więc bałagan automatycznie zrobi się mniejszy i do uporządkowania zostanie tylko "makulatura", której części pozbyłam się już w miniony weekend.

Dzieje Koszalina. T. 2, Po 1945 roku / pod red. nauk. Bogusława Polaka. -    Koszalin : Koszalińska Biblioteka Publiczna im. Joachima Lelewela przy współpracy Archiwum Państwowego, Muzeum, 2016.

Do poczytania :-) 

środa, 5 lipca 2017

ŚRODA Z KSIĄŻKĄ (1)

4th of July - stitchingcards.com
Święto co prawda nie nasze, ale nie mogłam powstrzymać się przed wyhaftowaniem tego wzoru.

Dziś już nie Wspólne Dzierganie i Czytanie, a Środa z książką (taka mała zmiana organizacyjna, przeczytać o niej można tutaj) i oczywiście z Maknetą, bo to się nie zmieniło.

Piszę do Was z mojego nowego kącika komputerowego. W pokoju nadal pobojowisko i już wiem na pewno, zresztą zgodnie z moimi wcześniejszymi przypuszczeniami, że bez szafy się nie obędzie, bo w tych "mebelkach dla krasnoludków" - jak określił je mój ojciec, niewiele się zmieści. Póki co czekam na szafę i staram się upchnąć mój dobytek w tym co mam. Ubrania zmieściły się bez problemu, ale na pościel miejsca zabrakło. No i co z resztą? Z książkami (kilka wystawiłam już na regale wędrującej książki w centrum handlowym), przechowywanymi latami dokumentami, czy materiałami ze studiów, nie mówiąc już o robótkowym warsztacie.

Książkowo powojenne dzieje mojego miasta: 
 
Dzieje Koszalina. T. 2, Po 1945 roku / pod red. nauk. Bogusława Polaka. -    Koszalin : Koszalińska Biblioteka Publiczna im. Joachima Lelewela przy współpracy Archiwum Państwowego, Muzeum, 2016.

Wiecie, jak przyjemnie czyta się teksty napisane przez ludzi, którym mówi się "dzień dobry"?

Do poczytania :-) 

środa, 28 czerwca 2017

PADAM... PADAM... PADAM...

Kliknij tutaj :-)
Bookmark WM Evenlode - stitchingcards.com
Padam... Padam... Padam... Padam ze zmęczenia. 

Przez trzy kolejne wieczory od poprzedniej środy począwszy, jak również przez całą sobotę i niedzielę, pakowałam i przenosiłam rzeczy z małego pokoju do pokoju dużego i odwrotnie. Wczorajszy i przedwczorajszy wieczór spędziłam podobnie. Zmieniłam też układ mebli w małym pokoju, bo inaczej nie zmieściłby się tam duży telewizor. W dużym pokoju pobojowisko - przeniesione rzeczy leżą  wszędzie, gdzie popadanie (w małym zresztą też) i czekają na nowe meble, które  spadły mi jak gwiazdka z nieba, więc nie ma sensu pakować tego wszystkiego do starych. Zastanawiam się tylko, czy te nowe wszystko pomieszczą, bo marzył mi się może staroświecki, ale za to pakowny segment, a dostanę nowoczesną meblościankę RTV, dwie komody, sypialniane łóżko, narożne biurko i rozkładany fotel jednoosobowy, ale że darowanemu koniowi nie patrzy się w zęby, to i z tych bardzo się cieszę, zwłaszcza że są praktycznie nowe, bo kupowane były na przełomie lutego i marca tego roku. Pojawił się też pomysł szybkiego odmalowania dużego pokoju, ale odmówiłam, bo na chwilę obecną przeprowadzka połączona z remontem (nie ukrywam, jest konieczny) nie jest na moje nadwątlone problemami zdrowotnymi siły fizyczne.

Książkowo powojenne dzieje mojego miasta: 
 
Dzieje Koszalina. T. 2, Po 1945 roku / pod red. nauk. Bogusława Polaka. -    Koszalin : Koszalińska Biblioteka Publiczna im. Joachima Lelewela przy współpracy Archiwum Państwowego, Muzeum, 2016.

Do poczytania :-) 

środa, 21 czerwca 2017

KUSIŁ...

Kliknij tutaj :-)

Książkowo powojenne dzieje mojego miasta: 
 
Dzieje Koszalina. T. 2, Po 1945 roku / pod red. nauk. Bogusława Polaka. -    Koszalin : Koszalińska Biblioteka Publiczna im. Joachima Lelewela przy współpracy Archiwum Państwowego, Muzeum, 2016.

Kusił mnie i kusił i to od wielu już lat, aż w końcu mu uległam. I potwierdziło się to, co wiedziałam od dawna - to nie na moje oczy. I kręgosłup. Co nie znaczy, że więcej mu nie ulegnę, ale to dopiero wtedy, gdy będę miała zapas kartek do pokazywania, bo obecny powoli się kończy.

Wyszło jak wyszło - lepiej było zamówione Pegazy haftować, więc proszę wszystkich, a zwłaszcza nasze Mistrzynie, o wyrozumiałość - w końcu nie od razu Kraków zbudowano, a ja, mimo wszystkich niedociągnięć, i tak jestem z niego dumna.

Wzór liter podpatrzony na blogu Szkiełka w kalejdoskopie
taśma o szerokości 5 cm, 54 ściegi na 10 cm (14 ct)
Po pierwsze - nie umiejąc wyobrazić sobie wielkości krzyżyka, nie wyśrodkowałam napisu, ale na dole też może być. Co prawda chciałam dać u góry jakiś prosty szlaczek, choćby tylko rząd czy dwa krzyżyków, ale to było zanim oślepłam.

Po drugie - zaczęłam haftować za blisko krawędzi, którą można było przed rozpoczęciem haftowania podłożyć choćby fastrygą, żeby się nie pruła.

Po trzecie - plecki haftu matematycznego. Dopiero gdy przykleiłam do nich kanwę uświadomiłam sobie, że nitki przebijają przez materiał, jednak na poprawki było już za późno. Nie mówiąc już o tym, że zakładka powinna być usztywniona na całej długości, albo chociaż na długości napisu.

Po czwarte - wykończenie. Niestaranne, bo robione niemalże po omacku z mocno już zmęczonymi oczami (oślepłam przy trzeciej literze) i obolałym od zbyt długiego siedzenia kręgosłupem (mój wrodzony ośli upór Koziorożca nie pozwolił mi odłożyć pracy póki jej nie skończę), chociaż ten drobniutki płotek na brzegu jest niczego sobie.

Po piąte - wydaje mi się, że haftowałam na lewej stronie taśmy. 

Po szóste - zapomniałam sfotografować krzyżykowe plecki, a tam trochę się działo. 

Po siódme - na pierwszy raz mogłam wybrać proste litery z niewielkiej liczby krzyżyków, ale co to byłby wtedy za debiut?

Po ósme - nie przeglądałam żadnych kursów przed haftowaniem. Raz kiedyś leżąc w szpitalu trafiłam na panią haftującą krzyżykami, ale jakoś nie przypadł mi do gustu jej sposób tłumaczenia i zniechęciłam się.

Po dziewiąte i ostatnie - tym z Was, które doczytały do końca, gratuluję wytrwałości.

Do poczytania :-)

środa, 14 czerwca 2017

SPYCHACZ

Kliknij tutaj :-)

Bulldozer - stitchingcards.com

Dwa lata temu wpadłam na pomysł stworzenia albumu-książeczki dla mojego małego Bratanka, z którego mógłby się uczyć rozpoznawania różnych pojazdów/maszyn. Prace nad nim posuwają się w takim tempie, że jak do tej pory udało mi się wyhaftować wózek widłowy (można go zobaczyć tutaj) i teraz spychacz, ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, bo skoro każdy pojazd będzie podpisany, i to w trzech językach (polskim, holenderskim i angielskim), to album posłuży chłopcu do nauki czytania i języków obcych. O ile oczywiście zwiększę tempo wyszywania. W planach mam też album-książeczkę ze zwierzętami.

Książkowo powojenne dzieje mojego miasta: 
 
Dzieje Koszalina. T. 2, Po 1945 roku / pod red. nauk. Bogusława Polaka. -    Koszalin : Koszalińska Biblioteka Publiczna im. Joachima Lelewela przy współpracy Archiwum Państwowego, Muzeum, 2016.
Do poczytania :-) 

środa, 7 czerwca 2017

MAJOWE BZY

Kliknij tutaj :-)



Kartkę tę mogłam zrobić dzięki uprzejmości Marty z Inspiracji Marty, która pod koniec kwietnia w odpowiedzi na mój komentarz do wpisu Bzy niespodziewanie obdarowała mnie takim bukiecikiem:


Choć bzy  robiło się szybko, łatwo i przyjemnie (i wystarczyły do tego najzwyklejsze biedronkowe flamastry), a Marta swoimi mailami bardzo motywowała mnie do spróbowania innej niż haft matematyczny techniki robienia kartek, to jednak nie jest to moja bajka - zdecydowanie lepiej czuję się z igłą i nitką w ręku, a komponowanie kartek najnormalniej w świecie mnie przerasta. Przyznam się Wam, że tak mi się te bzy spodobały, że trudno mi było rozstać się z nimi i żałowałam, że zamiast jednej dużej kartki, nie zrobiłam trzech małych z pojedynczymi gałązkami bzu przewiązanymi czerwoną wstążeczką. No cóż - mądra Polka po fakcie, ale nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem, tylko trzeba się brać za kolejne hafty, bo niedługo nie będzie co pokazywać na blogu.

Książkowo powojenne dzieje mojego miasta: 
 
Dzieje Koszalina. T. 2, Po 1945 roku / pod red. nauk. Bogusława Polaka. -    Koszalin : Koszalińska Biblioteka Publiczna im. Joachima Lelewela przy współpracy Archiwum Państwowego, Muzeum, 2016.

Podobnie jak po wydaniu pierwszego tomu, tak i teraz pojawiły się krytyczne głosy dotyczące błędów w publikacji od niezgodności numeracji stron w spisie treści, czy fotografii nieadekwatnych do opisywanych wydarzeń, do pomijania niektórych faktów i wrażenia (również mojego), że wszystko było pisane na tak zwany odwal. Autorzy tłumaczą to brakami w źródłach, z których korzystali i obiecują wydanie erraty. Co do innych moich wrażeń, to chyba zacznę zgłębiać historię PRL, bo to ciekawe czasy były.

Do poczytania :-)