środa, 19 lipca 2017

ŚRODA Z KSIĄŻKĄ (3)

Kliknij tutaj ;-)
Bookmark WM Memberland - stitchingcards.com
Jeszcze dwa obrazki i... będę musiała zamknąć blog, bo nie mam nic więcej do pokazania. Przez to zamieszanie z meblami i związany z nim bałagan, którego porządkowanie idzie mi bardzo powoli (ach ta gromadzona latami "makulatura"), w ogóle nie mam weny do haftowania, bo w bałaganie nie umiem funkcjonować - dwa, trzy dni, OK, dam radę, a tu już trzeci tydzień leci. Przedwczoraj zaczęłam urlop, więc coś się w tej kwestii ruszy, ale dopiero w przyszłym tygodniu, bo już w sobotni poranek uciekłam od bałaganu na wieś.

Uciekłam na wieś i... nie czytam. Chwilowo i do czytania nie mam weny i wygląda na to, że dzieje mojego miasta staną się moją lekturą na całe wakacje.

Dzieje Koszalina. T. 2, Po 1945 roku / pod red. nauk. Bogusława Polaka. -    Koszalin : Koszalińska Biblioteka Publiczna im. Joachima Lelewela przy współpracy Archiwum Państwowego, Muzeum, 2016.

Do poczytania :-) 

środa, 12 lipca 2017

ŚRODA Z KSIĄŻKĄ (2)

Kliknij tutaj ;-)
Robótkowo koralikowe różowe stokrotki zrobione na czerwcowy etap Kwiatowej Wymianki Kartkowej organizowanej przez Lidkę/Czarną Damę z Misiowego Zakątka.

Bead Medallion 4: Daisy - stitchingcards.com
Książkowo w dalszym ciągu powojenne dzieje mojego miasta - raz, że publikacja obszerna (496 stron), a ja czytam po dwie-trzy strony dziennie, a dwa - zamieszanie związane z zamianą pokoi i wymianą mebli w jednym z nich nie sprzyja w czytaniu, bo w bałaganie funkcjonować nie potrafię. Na szczęście dziś wieczorem mają przywieźć szafę na ubrania i pościel, więc bałagan automatycznie zrobi się mniejszy i do uporządkowania zostanie tylko "makulatura", której części pozbyłam się już w miniony weekend.

Dzieje Koszalina. T. 2, Po 1945 roku / pod red. nauk. Bogusława Polaka. -    Koszalin : Koszalińska Biblioteka Publiczna im. Joachima Lelewela przy współpracy Archiwum Państwowego, Muzeum, 2016.

Do poczytania :-) 

środa, 5 lipca 2017

ŚRODA Z KSIĄŻKĄ (1)

4th of July - stitchingcards.com
Święto co prawda nie nasze, ale nie mogłam powstrzymać się przed wyhaftowaniem tego wzoru.

Dziś już nie Wspólne Dzierganie i Czytanie, a Środa z książką (taka mała zmiana organizacyjna, przeczytać o niej można tutaj) i oczywiście z Maknetą, bo to się nie zmieniło.

Piszę do Was z mojego nowego kącika komputerowego. W pokoju nadal pobojowisko i już wiem na pewno, zresztą zgodnie z moimi wcześniejszymi przypuszczeniami, że bez szafy się nie obędzie, bo w tych "mebelkach dla krasnoludków" - jak określił je mój ojciec, niewiele się zmieści. Póki co czekam na szafę i staram się upchnąć mój dobytek w tym co mam. Ubrania zmieściły się bez problemu, ale na pościel miejsca zabrakło. No i co z resztą? Z książkami (kilka wystawiłam już na regale wędrującej książki w centrum handlowym), przechowywanymi latami dokumentami, czy materiałami ze studiów, nie mówiąc już o robótkowym warsztacie.

Książkowo powojenne dzieje mojego miasta: 
 
Dzieje Koszalina. T. 2, Po 1945 roku / pod red. nauk. Bogusława Polaka. -    Koszalin : Koszalińska Biblioteka Publiczna im. Joachima Lelewela przy współpracy Archiwum Państwowego, Muzeum, 2016.

Wiecie, jak przyjemnie czyta się teksty napisane przez ludzi, którym mówi się "dzień dobry"?

Do poczytania :-) 

środa, 28 czerwca 2017

PADAM... PADAM... PADAM...

Kliknij tutaj :-)
Bookmark WM Evenlode - stitchingcards.com
Padam... Padam... Padam... Padam ze zmęczenia. 

Przez trzy kolejne wieczory od poprzedniej środy począwszy, jak również przez całą sobotę i niedzielę, pakowałam i przenosiłam rzeczy z małego pokoju do pokoju dużego i odwrotnie. Wczorajszy i przedwczorajszy wieczór spędziłam podobnie. Zmieniłam też układ mebli w małym pokoju, bo inaczej nie zmieściłby się tam duży telewizor. W dużym pokoju pobojowisko - przeniesione rzeczy leżą  wszędzie, gdzie popadanie (w małym zresztą też) i czekają na nowe meble, które  spadły mi jak gwiazdka z nieba, więc nie ma sensu pakować tego wszystkiego do starych. Zastanawiam się tylko, czy te nowe wszystko pomieszczą, bo marzył mi się może staroświecki, ale za to pakowny segment, a dostanę nowoczesną meblościankę RTV, dwie komody, sypialniane łóżko, narożne biurko i rozkładany fotel jednoosobowy, ale że darowanemu koniowi nie patrzy się w zęby, to i z tych bardzo się cieszę, zwłaszcza że są praktycznie nowe, bo kupowane były na przełomie lutego i marca tego roku. Pojawił się też pomysł szybkiego odmalowania dużego pokoju, ale odmówiłam, bo na chwilę obecną przeprowadzka połączona z remontem (nie ukrywam, jest konieczny) nie jest na moje nadwątlone problemami zdrowotnymi siły fizyczne.

Książkowo powojenne dzieje mojego miasta: 
 
Dzieje Koszalina. T. 2, Po 1945 roku / pod red. nauk. Bogusława Polaka. -    Koszalin : Koszalińska Biblioteka Publiczna im. Joachima Lelewela przy współpracy Archiwum Państwowego, Muzeum, 2016.

Do poczytania :-) 

środa, 21 czerwca 2017

KUSIŁ...

Kliknij tutaj :-)

Książkowo powojenne dzieje mojego miasta: 
 
Dzieje Koszalina. T. 2, Po 1945 roku / pod red. nauk. Bogusława Polaka. -    Koszalin : Koszalińska Biblioteka Publiczna im. Joachima Lelewela przy współpracy Archiwum Państwowego, Muzeum, 2016.

Kusił mnie i kusił i to od wielu już lat, aż w końcu mu uległam. I potwierdziło się to, co wiedziałam od dawna - to nie na moje oczy. I kręgosłup. Co nie znaczy, że więcej mu nie ulegnę, ale to dopiero wtedy, gdy będę miała zapas kartek do pokazywania, bo obecny powoli się kończy.

Wyszło jak wyszło - lepiej było zamówione Pegazy haftować, więc proszę wszystkich, a zwłaszcza nasze Mistrzynie, o wyrozumiałość - w końcu nie od razu Kraków zbudowano, a ja, mimo wszystkich niedociągnięć, i tak jestem z niego dumna.

Wzór liter podpatrzony na blogu Szkiełka w kalejdoskopie
taśma o szerokości 5 cm, 54 ściegi na 10 cm (14 ct)
Po pierwsze - nie umiejąc wyobrazić sobie wielkości krzyżyka, nie wyśrodkowałam napisu, ale na dole też może być. Co prawda chciałam dać u góry jakiś prosty szlaczek, choćby tylko rząd czy dwa krzyżyków, ale to było zanim oślepłam.

Po drugie - zaczęłam haftować za blisko krawędzi, którą można było przed rozpoczęciem haftowania podłożyć choćby fastrygą, żeby się nie pruła.

Po trzecie - plecki haftu matematycznego. Dopiero gdy przykleiłam do nich kanwę uświadomiłam sobie, że nitki przebijają przez materiał, jednak na poprawki było już za późno. Nie mówiąc już o tym, że zakładka powinna być usztywniona na całej długości, albo chociaż na długości napisu.

Po czwarte - wykończenie. Niestaranne, bo robione niemalże po omacku z mocno już zmęczonymi oczami (oślepłam przy trzeciej literze) i obolałym od zbyt długiego siedzenia kręgosłupem (mój wrodzony ośli upór Koziorożca nie pozwolił mi odłożyć pracy póki jej nie skończę), chociaż ten drobniutki płotek na brzegu jest niczego sobie.

Po piąte - wydaje mi się, że haftowałam na lewej stronie taśmy. 

Po szóste - zapomniałam sfotografować krzyżykowe plecki, a tam trochę się działo. 

Po siódme - na pierwszy raz mogłam wybrać proste litery z niewielkiej liczby krzyżyków, ale co to byłby wtedy za debiut?

Po ósme - nie przeglądałam żadnych kursów przed haftowaniem. Raz kiedyś leżąc w szpitalu trafiłam na panią haftującą krzyżykami, ale jakoś nie przypadł mi do gustu jej sposób tłumaczenia i zniechęciłam się.

Po dziewiąte i ostatnie - tym z Was, które doczytały do końca, gratuluję wytrwałości.

Do poczytania :-)

środa, 14 czerwca 2017

SPYCHACZ

Kliknij tutaj :-)

Bulldozer - stitchingcards.com

Dwa lata temu wpadłam na pomysł stworzenia albumu-książeczki dla mojego małego Bratanka, z którego mógłby się uczyć rozpoznawania różnych pojazdów/maszyn. Prace nad nim posuwają się w takim tempie, że jak do tej pory udało mi się wyhaftować wózek widłowy (można go zobaczyć tutaj) i teraz spychacz, ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, bo skoro każdy pojazd będzie podpisany, i to w trzech językach (polskim, holenderskim i angielskim), to album posłuży chłopcu do nauki czytania i języków obcych. O ile oczywiście zwiększę tempo wyszywania. W planach mam też album-książeczkę ze zwierzętami.

Książkowo powojenne dzieje mojego miasta: 
 
Dzieje Koszalina. T. 2, Po 1945 roku / pod red. nauk. Bogusława Polaka. -    Koszalin : Koszalińska Biblioteka Publiczna im. Joachima Lelewela przy współpracy Archiwum Państwowego, Muzeum, 2016.
Do poczytania :-) 

środa, 7 czerwca 2017

MAJOWE BZY

Kliknij tutaj :-)



Kartkę tę mogłam zrobić dzięki uprzejmości Marty z Inspiracji Marty, która pod koniec kwietnia w odpowiedzi na mój komentarz do wpisu Bzy niespodziewanie obdarowała mnie takim bukiecikiem:


Choć bzy  robiło się szybko, łatwo i przyjemnie (i wystarczyły do tego najzwyklejsze biedronkowe flamastry), a Marta swoimi mailami bardzo motywowała mnie do spróbowania innej niż haft matematyczny techniki robienia kartek, to jednak nie jest to moja bajka - zdecydowanie lepiej czuję się z igłą i nitką w ręku, a komponowanie kartek najnormalniej w świecie mnie przerasta. Przyznam się Wam, że tak mi się te bzy spodobały, że trudno mi było rozstać się z nimi i żałowałam, że zamiast jednej dużej kartki, nie zrobiłam trzech małych z pojedynczymi gałązkami bzu przewiązanymi czerwoną wstążeczką. No cóż - mądra Polka po fakcie, ale nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem, tylko trzeba się brać za kolejne hafty, bo niedługo nie będzie co pokazywać na blogu.

Książkowo powojenne dzieje mojego miasta: 
 
Dzieje Koszalina. T. 2, Po 1945 roku / pod red. nauk. Bogusława Polaka. -    Koszalin : Koszalińska Biblioteka Publiczna im. Joachima Lelewela przy współpracy Archiwum Państwowego, Muzeum, 2016.

Podobnie jak po wydaniu pierwszego tomu, tak i teraz pojawiły się krytyczne głosy dotyczące błędów w publikacji od niezgodności numeracji stron w spisie treści, czy fotografii nieadekwatnych do opisywanych wydarzeń, do pomijania niektórych faktów i wrażenia (również mojego), że wszystko było pisane na tak zwany odwal. Autorzy tłumaczą to brakami w źródłach, z których korzystali i obiecują wydanie erraty. Co do innych moich wrażeń, to chyba zacznę zgłębiać historię PRL, bo to ciekawe czasy były.

Do poczytania :-) 

środa, 31 maja 2017

KWIATKI NA DZIEŃ MATKI 2017

Kliknij tutaj :-)

Floral Basket - pricknstitch.com

Kwiatki na Dzień Matki AD 2017 zgodnie z instrukcją wykonania miały być cekinowe, ale skoro po zrobieniu kartki na majowy etap Kwiatowej Wymianki Kartkowej w Misiowym Zakątku zostało mi trochę drobnych fioletowych kwiatków, to właśnie nimi postanowiłam wypełnić koszyk, zwłaszcza że moja Mama bardzo lubi ten kolor i nawet udało mi się uchwycić go na zdjęciu. Napis podpatrzyłam u danfi we wpisie Dla Mamy, ale nieco go zmieniłam - wydaje mi się, że  słowo "stworzył" brzmi lepiej niż "wynalazł".

Książkowo powrót do przeszłości, czyli

Dzieje Koszalina. T. 2, Po 1945 roku / pod red. nauk. Bogusława Polaka. -    Koszalin : Koszalińska Biblioteka Publiczna im. Joachima Lelewela przy współpracy Archiwum Państwowego, Muzeum, 2016.
Tom pierwszy czytałam rok temu i podobnie jak wtedy, teraz też czytam w wersji elektronicznej, bo przez swoją wielkość i objętość papierowe wydanie nie jest zbyt wygodne w czytaniu, choć widoczny na zdjęciu służbowy egzemplarz mocno kusi mnie w pracy.

Do poczytania :-) 

środa, 24 maja 2017

SKROMNIE NA KOMUNIĘ

Kliknij tutaj :-)
Girl Praying - stitchingcards.com
Patrzę na tę kartkę i patrzę i myślę sobie, że skromniej już się chyba nie da (da się), ale właśnie na taką skromną kartkę miałam ochotę. Komunia co prawda w najbliższą niedzielę, ale że ani adresatka, ani jej rodzina tutaj nie zagląda, to mogę pokazać.

Jak udała się Wam Noc Muzeów? Oczywiście, jeśli brałyście w niej udział. Moja udała się tak sobie. Z planowanych trzech miejsc (Małe Muzeum w Fabryce Zabawek "Kolor-Plusz", Muzeum Sztuki Książki, Archiwum Państwowe) odwiedziłam tylko Małe Muzeum, które okazało się być naprawdę małe - kilka gablot z figurkami występującymi w pierwszych animacjach produkowanych przez łódzki SE-MA-FOR, w tym pierwsza figurka Misia Uszatka, pozostała część ekspozycji to wypełniona maskotkami niewielka hala produkcyjna, pracująca 24 godziny na dobę, również podczas zwiedzania.

Choć Muzeum malutkie,...
...to i tak nie chciało mi się z niego wychodzić.
Z Małego Muzeum pojechałam do Muzeum Sztuki Książki i tu spotkała mnie niespodzianka - wejścia do Muzeum były trzy, o konkretnych godzinach, a ja przyszłam pomiędzy drugim a trzecim i nie chciało mi się czekać prawie godzinę, wróciłam więc do domu. Nie ukrywam, że byłam tym faktem rozczarowana, bo jeszcze w piątek zaglądałam na ich stronę i nie było tam żadnej informacji na ten temat. Już po fakcie znalazłam ją na FB, a tam nie zawsze zaglądam. No trudno, jeśli Muzeum Książki będzie brało udział w przyszłorocznej Nocy, to od niego zacznę. Archiwum Państwowe odpuściłam, gdyż tym razem nie przygotowało specjalnych atrakcji, tylko zwykły dzień otwarty - atrakcje zostawiło na Noc Archiwów, która odbędzie się 15 czerwca. A Wy jakie ciekawe miejsca odwiedziłyście?

Czytelniczo bez zmian - Gra w klasy Julio Cortázara - już bliżej końca niż dalej i przy dobrych wiatrach powinnam skończyć ją do przyszłej środy.


Do poczytania :-)

środa, 17 maja 2017

PUPA

Kliknij tutaj :-)
Back - stitchingcards.com
Pupa, czyli kartka z trzyletnim stażem zrobiona na urodziny młodszego Brata i prezentowana już na moim drugim blogu - Obrazki z szycia wzięte.

Czytelniczo bez zmian - Gra w klasy Julio Cortázara


Czytam teraz część zatytułowaną Z różnych stron (Rozdziały, bez których można się obejść). Ważne są wtedy, gdy czyta się książkę według zamieszczonego klucza, jednak gdy czyta się tak jak ja w tej chwili, czyli od pierwszego do ostatniego rozdziału, wydają się nie mieć ze sobą związku, są jak wyrwane z kontekstu zapiski i momentami mam ochotę odpuścić je sobie, choć w rzeczywistości są uzupełnieniem tego, o czym czytało się w pierwszych pięćdziesięciu sześciu rozdziałach.

W sobotę Noc Muzeów - wybieracie się? Chciałabym wreszcie odwiedzić Małe Muzeum w Fabryce Zabawek "Kolor-Plusz", Muzeum Sztuki Książki - funkcjonujące w Wydawnictwie Artystycznym,  w którym dokładnie pół życia temu miałam okazję przez kilka tygodni pracować i uczyć się sztuki introligatorstwa artystycznego -  w tamtym czasie Wydawnictwo to mieściło się w budynku Archiwum Państwowego, które też mam zamiar odwiedzić w ramach tej imprezy. Natomiast moja instruktorka od filcowania, w siedzibie naszego Muzeum, tuż obok którego mieszkam, będzie prowadziła warsztaty etnograficzne.

Do poczytania :-)

środa, 10 maja 2017

AQUILEGIA, CZYLI ORLIK

Kliknij tutaj :-)
Bookmark WM Columbine - stitchingcards.com
(po naszemu orlik)
Honorato - kolejny bukiecik dla Ciebie, tym razem orliki, również w naszym ulubionym kolorze. Mam nadzieję, że i ten poprawi Ci nastrój. Co do wiosny, to wczoraj u mnie było i słońce i deszcz i śnieg i grad i wiatr i zimnica, a ja do pracy wybrałam się pieszo w ramonesce - na szczęście w obie strony szłam w słońcu. 

Gdy patrzy się na obecną pogodę aż trudno uwierzyć, że 10 maja 2000 roku (również środa) był upalny. Dobrze pamiętam ten dzień, gdyż krążyłam wtedy między urzędem pracy a moim poprzednim miejscem pracy załatwiając ostatnie formalności związane z przyjęciem na staż absolwencki, który po jakimś czasie zaowocował umową o pracę.

Czytelniczo bez zmian - Gra w klasy Julio Cortázara. Kończę 56 rozdział - ten, na którego końcu znajdują się trzy gwiazdki oznaczające koniec powieści, ale oczywiście czytam dalej. 


Cóż mogę napisać o tych pięćdziesięciu sześciu przeczytanych rozdziałach? Były momenty trzymające w napięciu, jak na przykład wtedy, gdy zmarło dziecko Magi i wiedzieli o tym wszyscy zgromadzeni w mieszkaniu, tylko nie ona (prawdę mówiąc, wątek dziecka Magi od początku trzymał mnie w napięciu). Były zaskakujące zwroty akcji, jak na przykład wtedy, gdy stara pianistka z niespełnionymi ambicjami policzkuje Oliveirę za to, że zaproponował jej nocleg w hotelu, choć zrobił to w dobrej wierze, gdyż skarżyła mu się, że przez upodobania swojego współlokatora nie będzie miała gdzie spać - zastanawiam się, czy ona przypadkiem nie była bezdomna? Ciekawy w formie był rozdział 34, który tak naprawdę zawiera w sobie dwa różne teksty przeplatające się ze sobą i który należało czytać co drugą linijkę, albo najpierw trzeba było przeczytać jak leci, później co drugą linijkę, za jednym razem parzystą, za kolejnym nieparzystą. Był też trudny dla mnie moment w czytanym właśnie 56 rozdziale, gdy Oliveira uroił sobie, że jego przyjaciel chce go zabić i żeby mu to utrudnić, plótł w swym pokoju misterną sieć z nici, a na podłodze rozstawiał wypełnione wodą miednice i inne naczynia i rozsypywał kulkowce. Trudne to było dla mnie z tego względu, że bardzo bliska mi osoba od czasu do czasu miewa stany lękowe i wywołało to we mnie wspomnienie tych chwil.

Do poczytania :-)

środa, 3 maja 2017

SZAFRAN

Kliknij tutaj :-)
Kartka zrobiona w ramach kwietniowego etapu Kartkowej Wymianki Kwiatowej organizowanej przez Lidkę/Czarną Damę z Misiowego Zakątka, w którym królował szafran, czyli krokus. Z jednej strony bardzo mnie to ucieszyło, bo kocham fiolet (jeden z kolorów, w jakim występują krokusy), a jednocześnie też zmartwiło, bo ani jeden z moich ulubionych dostawców wzorów nie ma krokusów w ofercie i byłam zmuszona wzór znaleźć tam, gdzie szukać nie lubię, czyli na Pintereście. Z Pinterestu nie lubię korzystać choćby dlatego, że to straszny pożeracz czasu, nie mówiąc już o pozostawiającej wiele do życzenia jakości wydrukowanych wzorów, że o prawach autorskich nie wspomnę. 

Czytelniczo bez zmian - Gra w klasy Julio Cortázara.


Do poczytania :-)

środa, 26 kwietnia 2017

W DROGĘ :-)

Kliknij tutaj :-)
Car Towing Caravan - stitchingcards.com

Przed nami pięć, a nawet dziewięć dni majowego wypoczynku. Myślałam o wersji dziewięciodniowej, ale ostatecznie zdecydowałam się na pięciodniową i wyjadę na wieś, jednak nie na pięć, a na cztery dni, bo będąc przekonaną, że 30 kwietnia to sobota, kupiłam bilet właśnie na ten dzień, a to przecież niedziela. Tak samo byłam przekonana, że 2 maja wypada w poniedziałek - jakoś mi się mój wewnętrzny kalendarz na ubiegłoroczny przestawił. Oczywiście mogłam przebukować bilet na sobotę, ale doszłam do wniosku, że skoro tak wyszło, to tak miało być i niech tak zostanie - dzień w tą, czy w tą - tragedii nie ma.

W czytaniu jedna z ważniejszych powieści XX wieku, czyli Gra w klasy Julio Cortázara


Czytać ją można na kilka sposobów - po kolei rozdział po rozdziale, zaczynając od pierwszego, a kończąc na pięćdziesiątym szóstym, na końcu którego znajdują się trzy gwiazdki oznaczające koniec powieści, lub skacząc po rozdziałach według załączonego klucza, albo jeszcze inaczej, w zależności od tego, co nam podpowie wyobraźnia. W tej chwili czytam rozdział po rozdziale, ale nie skończę na 56, tylko przeczytam wszystkie 155 rozdziałów, a potem będę czytać jeszcze raz - według klucza. Zastanawiam się tylko, czy zrobić sobie jakąś przerwę pomiędzy jednym a drugim czytaniem (kusi mnie niedawno wydany drugi tom dziejów mojego miasta), czy przeczytać obie "wersje" od razu. Się zobaczy.

Życzę Wam udanego majowego wypoczynku, najlepiej tego dziewięciodniowego.

Do następnego :-)

środa, 19 kwietnia 2017

WIELKANOC W MALINACH

Kliknij tutaj :-)
Floral Greeting Get Well Soon - stitchingcards.com
Wielkanoc w malinach, czyli Wielkanoc z Kaliną, czyli trójpak Asi Szarańskiej przeczytany. 

Joanna Szarańska - Kalina w malinach
Szybko mi poszło. Można powiedzieć, że przeczytałam go jednym tchem z kilkoma małymi przerwami na życie. Czytałam go w dzień, czytałam go wieczorami, a nawet w środku nocy i nad ranem, gdy sen gdzieś mi uciekał. A może uciekał dlatego, że nie mogłam się doczekać, kiedy znów sięgnę po książkę? Pewnie tak, skoro przyśniło mi się śniadanie (wielkanocne?) w Kamionkach i byłam bardzo niepocieszona, gdy się obudziłam, że się skończyło, zanim zdążyło się zacząć.


Tak jak już wspominałam tydzień temu, Kalinę czyta się szybko i przyjemnie i pośmiać się też jest z czego. To dobra lektura na reset po bardziej wymagających pozycjach albo na trudny czas. Takie typowo babskie czytanie z romantyczno-kryminalnym wątkiem, nieco przewidywalne, ale wywołujące uśmiech na twarzy i znakomicie poprawiające humor, przez co trudno oderwać się od niego.


Czasem jest tak, że najlepsza jest pierwsza część serii, a każda następna nieco słabsza i można odnieść wrażenie, że pisana jakby na siłę, jednak nie w tym przypadku. Tutaj z każdą następną częścią jest coraz ciekawiej, a po przeczytaniu całości pozostaje niedosyt, że części są tylko trzy, ale skoro w ostatnim zdaniu trzeciej części Marek obiecuje Kalinie, że jeszcze wrócą do Kamionek, to może i seria jeszcze się powiększy? Miło by było :-)


Książki z serii Kalina w malinach dopisuję do listy książek tworzonej w ramach Wyzwania Czytelniczego 3650 stron (znajdziecie ją tutaj i na belce pod nagłówkiem bloga), co daje mi w sumie 3765 stron i 14 przeczytanych książek, czyli oba wyzwania czytelnicze (moje prywatne 12/12 i 3650 stron) zaliczone :-)

Tymczasem czekając na kolejną powieść Asi, wróciłam do mojej prywatnej listy lektur obowiązkowych numer dwa, czyli  Kolekcji Gazety Wyborczej: XX wiek i gram sobie w klasy.