środa, 26 września 2018

PROCES



Learjet - stitchingcards.com

Kolejna książka z serii Kolekcja Gazety Wyborczej : XX wiek za mną. Tym razem to osławiony Proces Franza Kafki.



Proces był moją lekturą szkolną w czwartej klasie liceum, ale wtedy go nie przeczytałam, bo kto by czytał lektury, skoro jest tyle innych ciekawych książek i trochę żałowałam. Teraz odrobiłam szkolne lenistwo i... Trochę się rozczarowałam. Wiedząc, że główny bohater pewnego ranka na dzień dobry dowiaduje się, że jest aresztowany, ale nikt nie potrafi mu powiedzieć dlaczego, oczekiwałam historii o próbach uzyskania przez bohatera jakichkolwiek informacji o zarzutach, które mu postawiono i że te próby będą klasycznym chodzeniem od Annasza do Kajfasza, a tymczasem niczego takiego nie znalazłam.  A może jest, tylko ja czytać nie potrafię?

Poniżej moje pierwsze dziergadełko wykonane na obręczy dziewiarskiej, czyli poszewka na jasiek 40 x 40 cm, robiona najprostszym ze splotów, czyli oczkami prawymi, z których wychodzi taka oto siatka.

Przód...
...i "uśmiechnięty" tył
Teraz wiem, że dziurę do wkładania poduszki powinnam zrobić 10 rzędów niżej, a nawet w połowie poszewki. Jaśkowy "uśmiech" mam zamiar zamknąć tasiemką w kontrastowym kolorze, tyle że na razie jakoś nie po drodze mi do pasmanterii, więc jest jak jest. 
Poszewkę zrobiłam z jednego motka milusiej i mięciusiej włóczki Himalaya Dolphin Baby i zajęło mi to cztery godziny.


Teraz, robiąc poszewkę na większą poduszkę, ćwiczę oczka lewe (ściągacz), które są bardziej praco- i włóczkochłonne niż prawe, ale za to są bardziej zwarte, co bardziej mi się podoba niż jaśkowa siatka.

Do poczytania :-)

środa, 12 września 2018

ABSALOMIE, ABSALOMIE...



Parchment Daisies - form-a-lines.net (wzór niedostępny)

Kolejna książka z serii Kolekcja Gazety Wyborczej : XX wiek za mną. 


Absalomie, Absalomie... Williama Faulknera początkowo czytało mi się ciężko - wszystko przez styl pisania autora, czyli tak zwany strumień świadomości, znany choćby z W poszukiwaniu straconego czasu Marcela Prousta, jednak gdy po kilku stronach dałam ponieść się prądowi owego strumienia, nie mogłam oderwać się od lektury - polecam.

Nieco ponad dwa tygodnie temu byłam na kolejnym pasartowym spotkaniu handmade'owym. Tematem przewodnim były szydełkowe chusty, ale że mnie szydełko nie lubi, postanowiłam pobawić się czymś, co dzień wcześniej nasza spotkaniowa szefowa pokazała na FB i w czym zakochałam się od pierwszego wejrzenia, bo to jest zaje... no... bardzo fajne jest :-) 


Znacie, używacie?


Robótki widocznej na zdjęciu niestety nie dokończyłam, bo "zabawki" nie należały do mnie i na koniec spotkania trzeba było wszystko spruć i oddać właścicielce, ale co się pobawiłam, to moje :-)
Do poczytania :-)